Księga Tobiasza

          Księga Tobiasza  to starotestamentowa księga deuterokanoniczna – księgi deuterokanoniczne to księgi Starego Testamentu, które są uznawane przez Kościół katolicki i prawosławny za natchnione, ale nie weszły do kanonu Biblii hebrajskiej i dlatego większość wyznań protestanckich zalicza je do tzw. „apokryfów”. Słowo „deuterokanoniczne” dosłownie znaczy „drugiego kanonu” — nie w sensie gorsze czy mniej ważne, ale że ich kanoniczność została potwierdzona później niż innych ksiąg. Lista ksiąg deuterokanonicznych (wg kanonu katolickiego):

1. Księga Tobiasza

2. Księga Judyty

3. Księga Mądrości (Mądrość Salomona)

4. Mądrość Syracha (Eklezjastyk)

5. Barucha (wraz z Listem Jeremiasza)

6. 1 Księga Machabejska

7. 2 Księga Machabejska

8. Dodatki do Estery (modlitwy i opisy, które są w Septuagincie, ale nie w hebrajskiej wersji)

9. Dodatki do Daniela: Pieśń Azariasza i Modlitwa trzech młodzieńców, Opowiadanie o Zuzannie, Bel i Smok

Dlaczego są „deutero”? Były obecne w greckiej wersji Starego Testamentu (Septuagincie), którą posługiwali się pierwsi chrześcijanie. Żydzi w II w. naszej ery przyjęli krótszy kanon hebrajski, bez tych ksiąg.Reformatorzy protestanccy oparli swój Stary Testament na tym krótszym kanonie.

          Księga Tobiasza Powstała prawdopodobnie w III lub II wieku przed Chrystusem, pierwotnie w języku hebrajskim lub aramejskim, choć zachował się głównie jej tekst grecki (w różnych wersjach). Zawiera elementy historyczne, takie jak odniesienia do niewoli asyryjskiej czy wzmianki o miastach takich jak Niniwa i Rages w Medii. Jednak wiele szczegółów historycznych — m.in. błędne imiona władców czy niezgodności chronologiczne — budzi zastrzeżenia historyków. Z tego względu większość badaczy klasyfikuje Księgę Tobiasza jako utwór fikcyjny z historycznym tłem, przypominający przypowieść. Pomimo tych nieścisłości, księga oddaje wiarygodne realia kulturowe, religijne i geograficzne epoki.

          Tradycja i Magisterium Kościoła uznały ją za natchnioną, ponieważ zawiera istotne treści duchowe: naukę o modlitwie, jałmużnie, roli aniołów (postać Rafała) oraz Bożej opatrzności w codziennym życiu. Przesłanie księgi koncentruje się na zaufaniu Bogu, prawości życia oraz działaniu Bożym nawet w pozornie zwyczajnych sytuacjach.

          Z literackiego punktu widzenia jest to spójna, dydaktyczna opowieść z elementami fantastycznymi, jak obecność anioła, demona Asmodeusza czy cudowne uzdrowienie. Choć protestanci nie uznają jej za natchnioną, często doceniają ją jako wartościową literaturę religijną.

          Osobiście, przez obecność bytów anielskich — np. słowa: “Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” (Tb 12,15) — księga traci dla mnie na wiarygodności i powadze. Niemniej jednak posiada dużą wartość literacką i teologiczną. Zaliczana jest do literatury mądrościowej i dydaktycznej — ma charakter paraboliczny, nie historyczny. Należy ją czytać jako religijną opowieść z przesłaniem, a nie jako literalny zapis wydarzeń.

          Szczególnie mocno podkreślona zostaje wartość jałmużny jako aktu miłosierdzia: “A wszystkim, którzy postępują sprawiedliwie, dawaj jałmużnę z majętności swojej i niech oko twoje nie będzie skąpe w czynieniu jałmużny! Nie odwracaj twarzy od żadnego biedaka, a nie odwróci się od ciebie oblicze Boga” (Tb 4,7); “Lepiej jest dawać jałmużnę, aniżeli gromadzić złoto. Jałmużna uwalnia od śmierci i oczyszcza z każdego grzechu. Ci, którzy dają jałmużnę, nasyceni będą życiem” (Tb 12,8–9).

          Pod względem stylu Księga Tobiasza przypomina „Księgę Przysłów” — to moralne pouczenie ojca dla syna, zachęta do życia w sprawiedliwości i miłości bliźniego. Jej przesłanie jest bliskie nauczaniu Jezusa o jałmużnie, np. z Ewangelii Mateusza 6,1–4.

          W Księdze pojawiają się również wzmianki o ówczesnych metodach leczenia: “Rozpłataj tę rybę i wyjmij z niej żółć, serce i wątrobę, i zostaw je przy sobie, a wnętrzności odrzuć! Żółć bowiem, serce i wątroba jej są pożytecznym lekarstwem” (Tb 6,4). Spalenie serca i wątroby ryby na węglu miało wypędzać złego ducha — co można odczytać jako symboliczne przedstawienie działania Bożej opatrzności poprzez naturalne środki. Ryba staje się tu znakiem duchowego uzdrowienia.

          Szczególnie poruszająca jest scena nocy poślubnej, gdy młoda para modli się wspólnie o Boże błogosławieństwo. Tobiasz nie kieruje się pożądaniem, lecz miłością i zaufaniem do Boga: “Nie biorę jej z powodu namiętności, lecz z miłości do niej. Daj, abym ja i ona razem dożyli starości” (por. Tb 8,7). Księga ukazuje małżeństwo jako święty związek oparty na wspólnej wierze, modlitwie i czystości — to piękny wzór duchowości małżeńskiej.

          W końcowym rozdziale pojawia się prorocza zapowiedź uniwersalizmu religijnego: “I wszystkie narody na całym świecie nawrócą się i prawdziwie czcić będą Boga. I odrzucą wszystkie swoje bożki i tych, którzy ich wiedli na manowce, i uwielbiać będą Boga na wieki w sprawiedliwości” (Tb 14,6).

           Na koniec nasuwa mi się refleksja, że omawiana księga, choć nie do końca poprawna w oglądzie racjonalnym zawiera przesłania o: wierności Bogu, znaczeniu modlitwy, jałmużny i postu, czystości małżeństwa,  cierpliwości i zaufaniu wobec Boga w trudnych sytuacjach. To jedna z nielicznych ksiąg biblijnych, która tak mocno skupia się na relacjach rodzinnych — między ojcem a synem, mężem a żoną, i pokazuje, jak wiara wpływa na codzienne wybory.

          Księga pięknie napisana, jest przykładem opowieści z głębokim przesłaniem moralnym.

Polska Apokalipsa

          Po Potopie komunizmu w Polsce nastał okres nadziei. Naród, znużony latami kłamstwa i zniewolenia, wyczekiwał odrodzenia. Pojawili się mężowie stanu, którzy z cierpliwością i mądrością przywracali w ojczyźnie normalność. Ludzie uwierzyli, że oto nadchodzi czas światła, czas odbudowy (Solidarność), w którym wolność i prawda znów zakwitną na polskiej ziemi.

          Jednak szczęście nie trwało długo. Z ciemnych zakamarków historii wyszedł ten, przed którym jego ojciec ostrzegał. Zrodzony z zazdrości i gniewu, spoglądał na bohatera odnowy z sercem pełnym trucizny. Pragnął chwały, ale nie umiał budować – chciał jedynie korzystać z owoców cudzej pracy. Początkowo płynął na fali sukcesów polskiego «aggiornamento», lecz szybko odsłonił swoje prawdziwe zamiary.

          Został zdemaskowany i usunięty z pola politycznego, lecz nie poddał się. Podjął próbę zdobycia władzy drogą demokratyczną, ale zabrakło mu pomysłu i siły ducha, bo w jego wnętrzu było więcej ciemności niż światła. Zamiast tworzyć, wybrał ścieżki intrygi – nurt równoległy do władzy, ukryty, lecz groźny. Wspierał się swoim bratem, bardziej wyważonym i zręcznym, który potrafił nadawać maskę cywilizowanego tonu złowrogiemu planowi.

          Razem wytworzyli sieć spisków, aby na cudzych nieszczęściach wypłynąć ku szczytom. Wykorzystali słabość Kościoła, osłabionego wewnętrznymi rozdarciami, i przejęli język katolickich haseł, by uwieść tłumy. Zbudowali iluzję jedności, zapraszając do współpracy podobnych sobie – ludzi głodnych władzy, nieprawdy i odwetu.

          Młodzi, którzy nie pamiętali już goryczy dawnych czasów, łatwo dali się zwieść propagandzie. Nie znając życia, uwierzyli w fałszywe obietnice i stali się ostoją dalszych podbojów politycznych. W ten sposób apokaliptyczny cień znów zawisł nad Polską.

          Podłość groźnego uzurpatora ujawniła się w całej pełni po śmierci brata, który zginął w katastrofie wraz z innymi Polakami. Od tego dnia uczynił ze śmierci narzędzie swej polityki. Karmił naród mitem krzywdy i nieustannym poczuciem żałoby, aby wzmacniać swoją władzę.

          Gdy zdobył ster rządów, przez dwie kadencje niszczył praworządność, przekształcając ją w narzędzie własnych interesów. Tłumy, złaknione łatwych darów, dały się omamić obietnicami przywilejów i świadczeń. Rozdawał bogactwa państwa niczym chleb na jarmarku, a równocześnie napełniał kieszenie swoim klakierom.

          Nie mogąc samemu osiągnąć pozycji króla, wystawił na czoło sceny politycznej kukły – «primum inter pares» – którymi kierował według swych niecnych zamiarów. Stworzył świat pozorów, ładu i porządku, gdzie prawo było karykaturą, a sprawiedliwość – narzędziem odwetu.

          Tak powstało królestwo luster: w którym prawda była odwrócona w kłamstwo, wolność w zniewolenie, a jedność w podział. Naród uwięziony w tej złudnej rzeczywistości miał coraz mniej sił, by dostrzec, że apokalipsa nie nadchodzi – ona już trwa.

          Po latach udręki pojawił się rycerz, który osiągnął już wiele i mógł żyć spokojnie, lecz poruszony spustoszeniem kraju podjął próbę nowego «aggiornamento». Wreszcie udało się – przejął władzę. Lecz spustoszenie kraju zaczęło zbierać swoje żniwo. Szanując zasady demokratyczne, nie pozwolił sobie na radykalne działania. Potrzeba czasu i cierpliwości. Najtrudniejsze jednak było uświadomienie społeczeństwu, że droga uzurpatora jest zła i należy się jej przeciwstawiać.

          I tak Polska stanęła na rozdrożu – między światłem a mrokiem, między odnową a powrotem do zatrutych źródeł. Apokalipsa trwa, ale każdy dzień może być początkiem nowego zmartwychwstania – jeśli tylko naród zechce otworzyć oczy.

Sztuka nawiązywania rozmowy

          Czy zwykły dzień da się uczynić choć trochę lepszym? To pytanie powraca w chwilach zmęczenia, rutyny i poczucia, że dni zaczynają się do siebie zbyt upodabniać. Codzienność wydaje się czymś danym raz na zawsze – zestawem obowiązków i powtarzalnych czynności, w które zostaliśmy wrzuceni bez pytania. A jednak może nie chodzi o to, by zmienić wszystko, lecz by dostrzec w tym, co zwykłe, szansę na coś lepszego.

          Poprawianie codzienności to sztuka drobnych kroków: inaczej zaparzonej kawy, spokojniejszego poranka, świadomego oddechu, rozmowy z drugim człowiekiem. To również odwaga, by dodać do dnia choćby jedną małą rzecz, która nie wynika z obowiązku, lecz z wyboru. Codzienność nie musi być ciężarem – może stać się przestrzenią, którą kształtujemy sami. Być może więc pytanie nie brzmi „czy można poprawić sobie codzienność?”, lecz raczej: „od czego zacząć, by była choć trochę lepsza?”. Temat jest szeroki, ale chciałbym zatrzymać się przy jednym ważnym aspekcie – sztuce nawiązywania rozmowy, wypowiedzi.

          Rozmowa to jedna z najprostszych, a zarazem najtrudniejszych sztuk codzienności. Prosta, bo nie wymaga niczego poza obecnością drugiego człowieka i chęcią wymiany kilku słów. Trudna, bo często brakuje nam odwagi, czasu albo uważności, by naprawdę usłyszeć drugą stronę.

          Nawiązanie rozmowy bywa drobnym gestem – uśmiechem w sklepie, pytaniem „jak się masz?”, wymianą kilku zdań z sąsiadem na klatce. To właśnie te chwile, choć krótkie i pozornie nieistotne, potrafią rozjaśnić dzień. Rozmowa nie musi być długa ani dotyczyć wielkich spraw – liczy się ton głosu, spojrzenie i poczucie, że ktoś przez chwilę zwrócił na nas uwagę.

          W codzienności łatwo zamknąć się w sobie, zatopić w telefonie czy obowiązkach. A jednak to właśnie słowo, wymienione spontanicznie, ma moc przełamywania rutyny. Rozmowa buduje mosty – między ludźmi, ale także w nas samych, bo otwierając się na innych, stajemy się lżejsi i mniej samotni.

          Dlatego poprawianie codzienności warto zacząć od małych aktów rozmowy. Zapytać, posłuchać, podzielić się czymś drobnym. Bo często nie wielkie zmiany, lecz te najprostsze słowa potrafią nadać dniu nowy rytm.

          Jednak rozmowa to nie tylko wymiana słów – to także spotkanie intencji. Ważne jest, by nie wchodzić w nią z chęcią zranienia czy dominacji, ale z otwartością i szacunkiem. Dobrze jest założyć, że druga osoba ma dobre intencje, nawet jeśli czasem wyraża je w sposób niedoskonały. Tylko wtedy rozmowa staje się naprawdę twórcza – daje przestrzeń do bliskości i wzajemnego zrozumienia.

          Nie bez znaczenia jest też sam dobór słów. Warto unikać uszczypliwości i tonu konfrontacji, a zamiast tego prowadzić rozmowę spokojnie, w duchu argumentacji, a nie walki. Rozmowa nie powinna być polem bitwy, lecz wspólnym stołem, przy którym każdy ma prawo do swojego głosu. Trzeba dać rozmówcy szansę, by jego myśli i wywody mogły również wybrzmieć – wtedy dialog staje się naprawdę wartościowy i twórczy.

          Obecnie mamy wyraźny autorytet w omawianym temacie – premier Donalda Tusk. W rozmowach wyróżnia się merytorycznością, taktem i precyzją. Doskonale dobiera słowa tak, by nikogo nie urazić, a jednocześnie jasno przekazuje swoje myśli, pokazując stanowczość i zachowując szacunek dla rozmówcy. Dzięki tym umiejętnościom jego rozmowa staje się konstruktywna i twórcza.

          Jeżeli ktoś posiada zdolności erucyjne czy retoryczne, ale w jego intencjach kryją się ukryte motywy, łatwo może się nimi zdradzić i stracić początkowy aplauz oraz sprawczość swojej wypowiedzi. Dobrym przykładem jest lider Polski 2050 i marszałek Sejmu. Mimo licznych udanych wystąpień, w rezultacie jego poparcie i sympatia do niego spadają. Przyczyną jest jego «ego», które przebija się nawet przez najlepsze umiejętności komunikacyjne. Jak mówi przysłowie: „prawda zawsze wypływa na wierzch” – szczere intencje w końcu zostają dostrzeżone, natomiast ukryte motywy mogą osłabić zaufanie i autorytet.

          Do dzisiejszego tematu warto również dodać «milczenie» jako środek erucyjny. Jeżeli nie masz dobrych intencji, jesteś wzburzony lub podenerwowany, najlepiej wybrać «zamilknięcie». Milczenie może być bardzo wymowne i skuteczne – pozwala opanować emocje, daje przestrzeń rozmówcy i zachowuje Twój autorytet. Czasem brak słów mówi więcej niż najbardziej starannie dobrane zdania, ucząc refleksji i szacunku w komunikacji.

Księga Ezdrasza i Księga Nehemiasza

          Księga Ezdrasza i Księga Nehemiasza należą do ksiąg historycznych Starego Testamentu. Opisują wydarzenia związane z powrotem Izraelitów z niewoli babilońskiej do ojczyzny w VI i V wieku przed Chr., a także z odbudową Jerozolimy, w szczególności Świątyni i murów miejskich. Księgi te ukazują również duchową i społeczną odnowę ludu izraelskiego oraz odnowienie przymierza z Bogiem.

          Głównymi postaciami są Ezdrasz — kapłan i uczony w Prawie Mojżeszowym, oraz Nehemiasz — świecki przywódca i namiestnik Judei. Ezdrasz skupiał się na reformach religijnych i przywracaniu wierności Prawu, natomiast Nehemiasz zajął się odbudową murów Jerozolimy oraz wzmocnieniem wspólnoty narodowej. Obaj działali z głęboką wiarą i oddaniem Bogu, pomimo trudności i oporu ze strony przeciwników.

          Ezdrasz  był żydowskim kapłanem (kohenem – kapłan, są rodem żydowskim wywodzącym się w linii męskiej od Aarona), uczonym w Prawie Mojżeszowym (Torze) i przywódcą religijnym, uczonym, reformatorem religijnym, który odegrał ważną rolę w odbudowie życia religijnego Izraelitów po powrocie z niewoli babilońskiej w V wieku przed Chr. Działał ok. 458 r. przed Chr., za panowania perskiego króla Artakserksesa I. Był potomkiem Aarona, brata Mojżesza – z rodu kapłańskiego. Doprowadził do odnowienia życia religijnego Żydów w Jerozolimie, szczególnie przez odczytanie i wyjaśnienie Prawa (Tory). Skupił się na odnowieniu przymierza z Bogiem. Tradycja przypisuje mu autorstwo Księgi Ezdrasza i (częściowo) Księgi Nehemiasza. Uznawany też za redaktora Tory (Pięcioksięgu Mojżesza). Z grupą Żydów powrócił do Jerozolimy niosąc ze sobą królewski dekret i wsparcie. Był refomatorem religijnym– zakazał m.in. małżeństw z cudzoziemkami. Według Księgi Nehemiasza (Ne 8), wprowadził publiczne odczytanie i wyjaśnianie Tory, co  doprowadziło do duchowego odrodzenia ludu.

          W tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej Ezdrasz jest postacią symbolizującą wierność Prawu Bożemu i duchową odnowę wspólnoty. W niektórych apokryfach (np. 4 Księga Ezdrasza) pojawia się też jako prorok apokaliptyczny.

       Wspomniane Księgi mają nie tylko wymiar historyczny, lecz także teologiczny: ukazują Bożą wierność wobec ludu przymierza, potrzebę nawrócenia i posłuszeństwa wobec Bożego prawa oraz znaczenie wspólnoty wierzących. Stanowią ważne świadectwo o odbudowie tożsamości religijnej Izraela po okresie wygnania.

       Narracja zaczyna się od opisu Dekretu Cyrusa (539 r. przed Chr.) — edyktu perskiego króla, który pozwolił Żydom wrócić do ojczyzny i odbudować Świątynię w Jerozolimie. W skali historycznej postać Cyrusa jest niezwykła: jako poganin okazał przychylność wobec ludu izraelskiego i został ukazany w Biblii niemal jako narzędzie w rękach Boga. Prorok Izajasz nazywa go nawet «pomazańcem Pana», co podkreśla, że także osoby spoza narodu wybranego mogą być używane przez Boga do realizacji Jego planów.

             Być może Cyrus zezwolił Izraelitom na powrót do Jerozolimy z powodów politycznych. Potrzebował stabilnego zaplecza w Palestynie, szykując się na wyprawę przeciwko Egiptowi. Włączenie Żydów w jego politykę imperialną miało strategiczny sens – osiedleni na granicy Judejczycy mogli stanowić lojalną społeczność kontrolującą ważny szlak między Mezopotamią a Egiptem. Decyzja Cyrusa była zgodna z jego ogólną polityką tolerancji wobec ludów podbitych, której celem było zyskanie ich poparcia. Biblia interpretuje to wydarzenie jako wypełnienie Bożego planu, ale z perspektywy historycznej widzimy również spryt polityczny wielkiego króla perskiego.

          Wydarzenia opisane w tych księgach ukazują trud odbudowy nie tylko struktur materialnych — murów i świątyni — ale przede wszystkim duchowej tożsamości narodu. To czas intensywnego powrotu do Prawa, publicznego czytania Tory, modlitwy, pokuty i odnowienia przymierza. Szczególną rolę odgrywa tu Ezdrasz jako nauczyciel i reformator, który kładł nacisk na wierność Bożemu Słowu oraz moralną odnowę wspólnoty.

          Nehemiasz urodzony na wygnaniu, prawdopodobnie w Persji to postać biblijna, znana głównie z Księgi Nehemiasza w Starym Testamencie. Żył w V wieku przed Chr, i był kluczowym przywódcą w okresie powrotu Żydów z niewoli babilońskiej oraz odbudowy Jerozolimy. Oto, co o nim wiemy: Pełnił funkcję podczaszego króla Artakserksesa I – ważnego stanowiska na dworze perskim (Ne 1:11). Był człowiekiem głęboko wierzącym i oddanym Bogu Izraela. Miał cechy dobrego przywódcy: był zorganizowany, odważny, wytrwały i pobożny. Na wieść o zniszczonej Jerozolimie modli się do Boga i prosi króla o zgodę na wyjazd, by odbudować mury. Do Jerozolimy powrócił ok. 445 r. przed Chr.   Otrzymuje zgodę, listy polecające i eskortę. Jego misją jest odbudowa murów Jerozolimy i przywrócenie porządku. Mimo licznych przeciwników i trudności (Saballat, Tobiasz), Nehemiasz zorganizował ludzi i doprowadził do szybkiej odbudowy murów. Według przekazu odbudowa murów trwał  52 dni (informacja wątpliwa).   Razem z Ezdraszem odnowił przymierze z Bogiem, czytano Księgę Prawa, wprowadzano reformy moralne i religijne. Walczył z korupcją i małżeństwami mieszanymi. Był niezłomny, nie ugiął się pod naciskiem wrogów i opozycji., często modlił się i powierzał sprawy Bogu, motywował ludzi, umiał zarządzać kryzysami, dbał o duchową odnowę Izraela. Jego działania przyczyniły się do utrwalenia tożsamości narodowej i religijnej Żydów po powrocie z niewoli. W tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej jest uznawany za wzór lidera i człowieka wiary.

          Całość przekazu tych ksiąg stanowi głęboki apel o wierność Bogu, wspólnotową odpowiedzialność oraz odczytywanie historii w świetle działania Bożej Opatrzności.

        Ważnym przesłaniem jest sposób pokuty: “Wtedy stojąc wyznali swoje grzechy i wykroczenia swych ojców […] wyznawali swe grzechy klęcząc przed Panem, Bogiem swoim. ” (Ne 9,2–3). O spowiedzi ustnej wtedy nie było mowy.

          Biblijny zakaz mieszanych małżeństw nie opierał się na rasizmie w nowożytnym sensie (czyli uprzedzeniach wobec innych ras), ale na ochronie religijnej tożsamości Izraela. Wiele postaci biblijnych miało żony cudzoziemki (np. Mojżesz – Sefora, Rut – Moabitka była prababką Dawida), ale zawsze kluczowe było to, czy przyjęły one wiarę w Boga Izraela.  Zakaz mieszanych małżeństw pasuje do epoki Nehemiasza. Był odzwierciedleniem aktualnych zagrożeń duchowych i społecznych dla wspólnoty izraelskiej.

           Z perspektywy dzisiejszej,  socjologicznej społeczeństwa są zmienne, różnorodne, i w praktyce długoterminowy zakaz małżeństw mieszanych jest nierealny.

Pierwsza i Druga Księga Kronik

          Księgi Kronik (1 i 2 Kronik) to dwie księgi historyczne Starego Testamentu, które prezentują dzieje Izraela ze szczególnym uwzględnieniem rodu Dawida oraz kultu świątynnego. W Biblii hebrajskiej stanowią one jedną księgę i są umieszczone na końcu kanonu, co podkreśla ich podsumowujący charakter.

          Pierwsza Księga Kronik rozpoczyna się obszernymi genealogicznymi wywodami — od Adama aż po czasy Dawida (1 Krn 1–9). Celem tych rodowodów jest ukazanie ciągłości historii Izraela oraz podkreślenie znaczenia określonych rodów, szczególnie dynastii Dawida i pokolenia lewitów, odpowiedzialnego za posługę świątynną.

          Z perspektywy współczesnej krytyki historycznej ich dokładność budzi wątpliwości. Należy je rozumieć przede wszystkim jako teologiczną konstrukcję służącą umocnieniu tożsamości narodowej i religijnej Izraela. Mają one wskazywać na przynależność ludu do wybranej linii patriarchów — od Adama, przez Abrahama, aż po Dawida — i potwierdzać legitymizację rodu kapłańskiego. W świetle egzegezy krytycznej wiele z tych postaci, zwłaszcza z początkowych części genealogii, należy traktować jako symboliczne lub legendarne.

          Autor Kronik, często nazywany „Kronikarzem”, nie tworzy nowej historii, lecz celowo przepisuje i reinterpretuje wydarzenia opisane wcześniej w Księgach Samuela i Królewskich. Robi to jednak przez pryzmat teologii kapłańskiej, kładąc nacisk na centralne elementy: Świątynię, kult, przymierze z Dawidem oraz świętość narodu wybranego. W kontekście powygnaniowym (po powrocie z niewoli babilońskiej), taki zabieg miał na celu odnowienie tożsamości wspólnoty i wzmocnienie jej duchowych fundamentów.

          Znaczną część narracji zajmuje opis życia Dawida, jednak z przesunięciem akcentów: zamiast militarnych podbojów i kontrowersji politycznych (jak w 2 Samuela), autor skupia się na przygotowaniach do budowy Świątyni, organizacji kultu i kapłanów oraz przekazaniu władzy Salomonowi. Grzechy Dawida są całkowicie pominięte, co sugeruje intencjonalne oczyszczenie wizerunku króla w celach ideologicznych i religijnych.

          Druga Księga Kronik kontynuuje historię od panowania Salomona aż po upadek Królestwa Judy i zburzenie Jerozolimy przez Babilończyków. Główny nacisk kładziony jest na Królestwo Południowe (Judę), natomiast Królestwo Północne (Izrael) jest niemal całkowicie pominięte. Kronikarz konsekwentnie eksponuje wierność lub niewierność królów wobec kultu Jahwe, ukazując ścisły związek między moralnością władców a losem narodu.

          Na zakończenie Ksiąg pojawia się wzmianka o edykcie Cyrusa, który pozwala Izraelitom powrócić do ojczyzny i odbudować Świątynię. To otwiera nowy rozdział w historii ludu — czas odbudowy duchowej i narodowej po traumie wygnania.

          Mimo wyraźnych znamion ideologicznych i teologicznych, a także świadomej selekcji i reinterpretacji materiału źródłowego, Księgi Kronik pozostają cennym źródłem poznawczym dla badaczy historii starożytnego Izraela. Ukazują one nie tylko sposób, w jaki wspólnota izraelska postrzegała własne dzieje, ale również odsłaniają kluczowe elementy jej tożsamości, struktury społecznej, organizacji religijnej oraz teologii okresu powygnaniowego. Jako świadectwo myśli kapłańskiej i redakcyjnej działalności epoki, Księgi Kronik stanowią nieocenione źródło zarówno dla biblistyki, jak i historii religii i kultury Bliskiego Wschodu.

          Księgi Kronik nie są źródłem obiektywnej historii, ale raczej późniejszą redakcją wcześniejszych opowieści biblijnych (głównie z Samuela i Królewskich). Księgi te powstały prawdopodobnie w IV–III w. przed Chr., czyli długo po wydarzeniach, które opisują. Zawierają wiele genealogii, anachronizmów i upiększeń, np. idealizację panowania Dawida i Salomona, pominięcie ich grzechów (Dawid nie grzeszy z Batszebą). Można zauważyć, że autor dąży do stworzenia propagandowej, upiększonej wizji przeszłości, mającej umocnić tożsamość religijną Żydów po niewoli babilońskiej.

           Należy jednak docenić strukturę literacką, szczególnie kunszt w kompozycji genealogii czy ceremonii religijnych. Wiele fragmentów ma charakter retoryczny i dydaktyczny, nie dokumentalny – ich celem jest kształtowanie moralności i wiary odbiorcy.

          Autor Kronik ma silnie prokapłańskie, lewickie i jerozolimocentryczne nastawienie – idealizuje świątynię i kapłanów, marginalizując np. proroków. Księga służy celom ideologicznym: rekonstrukcji żydowskiej tożsamości narodowej i religijnej po powrocie z niewoli. Można też zauważyć manipulację tekstem, np. zmiany w stosunku do wcześniejszych ksiąg, by pasowały do teologii autora. Księga Kronik, jako pismo religijne, odzwierciedla wiarę i nadzieje wspólnoty, ale nie dostarcza dowodów na prawdziwość Objawienia.           Księgi Kronik nie są obiektywną relacją historyczną. Ci którzy szukają w księgach potwierdzenia prawdziwości zdarzeń historycznych mogą odczuwać rozczarowanie. Omawiane księgi opracowano na użytek doktryny judaistycznej.

Druga Księga Królewska (cd.)

          Świadomość, że teksty biblijne często posługują się językiem antropomorficznym – czyli przedstawiają Boga i Jego działanie w ludzkich kategoriach – pozwala lepiej zrozumieć sens trudnych fragmentów Pisma Świętego. Dzięki temu nie trzeba odczytywać ich dosłownie ani reagować na nie emocjonalnym odrzuceniem. Na przykład opis z 2 Krl 2,24: “Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści dwoje dzieci” – może szokować, jeśli potraktujemy go jedynie jako brutalny epizod historyczny. Jednak w kontekście literackim i teologicznym ma on głębszy wymiar. Opowieść ta nie tyle ma relacjonować przemoc, ile ukazywać powagę urągania Bożemu posłańcowi i przypominać, że lekceważenie świętości ma swoje konsekwencje. Antropomorfizmy w Biblii służą nie dosłownemu opisowi rzeczywistości, lecz komunikowaniu prawd duchowych i moralnych w formie dostępnej dla człowieka.

          W omawianej księdze znajduje się opis przywrócenia życia synowi Szunemitki przez proroka Elizeusza (2 Krl 4,18–37). To niezwykłe wydarzenie nie tylko ukazuje Bożą moc działającą przez proroka, ale także stanowi zapowiedź cudów, które w przyszłości dokona Jezus Chrystus, zwłaszcza wskrzeszeń – jak w przypadku córki Jaira, młodzieńca z Nain czy Łazarza. Działanie Elizeusza można interpretować jako typ (figurę) Chrystusa – jego prorocka misja i czyny przygotowują lud na objawienie pełni Bożej mocy i miłosierdzia w osobie Mesjasza.

          Podobną figurę Chrystusa można odczytać w opisie rozmnożenia chleba w 2 Krl 4,42–44. Prorok Elizeusz, otrzymawszy dwadzieścia chlebów jęczmiennych i świeże ziarno, nakazuje rozdzielić je dla stu ludzi, mimo że sługa wątpi, czy taka ilość wystarczy. Jednak zgodnie ze słowem proroka, wszyscy najadają się do syta, a jeszcze pozostaje. Ten cud stanowi zapowiedź i figurę nowotestamentowego rozmnożenia chleba przez Jezusa, opisanych w Ewangeliach (np. Mt 14,13–21; Mk 6,30–44; Łk 9,10–17; J 6,1–15).

          Zarówno Elizeusz, jak i Jezus objawiają troskę Boga o potrzeby człowieka, ale Chrystus przewyższa swego poprzednika – nie tylko przez skalę cudu, lecz przez jego znaczenie mesjańskie. U Jezusa rozmnożenie chleba nie jest tylko znakiem Opatrzności, ale zapowiedzią Eucharystii – pokarmu dającego życie wieczne. Postać Elizeusza pełni więc rolę prefiguracji, która wskazuje na Tego, który jest prawdziwym Chlebem Życia (J 6,35). Cuda Elizeusza są jak cień przyszłych dzieł Chrystusa, których pełnia objawi się w Nowym Przymierzu.

          Przykładem okrutnych zdarzeń opisanych w Księdze Królewskiej jest zagłada rodziny królewskiej Izraela: “Wzięli synów króla, zamordowali wszystkich siedemdziesięciu, głowy ich włożyli do koszów i posłali do niego, do Jizreel” (2 Krl 10,7). Okrucieństwo tej narracji jest uderzające i trudne do przyjęcia – zarówno ze względów moralnych, jak i emocjonalnych. Słusznie budzi sprzeciw i pytania o intencję tak drastycznego opisu.

          Jednak warto pamiętać, że tekst nie musi być prostym zapisem historycznym. Takie opowieści często miały charakter dydaktyczny i teologiczny – ukazując konsekwencje odstępstwa od Boga, korupcji władzy oraz brutalnych realiów politycznych w starożytnym świecie. Autor biblijny nie zawsze komentuje moralnie przedstawiane wydarzenia, ale pozostawia je jako ostrzeżenie lub ilustrację Bożego sądu dokonującego się przez ludzkie działania.

          Czytelnik współczesny nie musi traktować tych fragmentów jako literalnych wzorców postępowania, lecz raczej jako świadectwo dramatycznego napięcia między Bożą wolą a ludzką przemocą. Świadomość literackiego i historycznego kontekstu pozwala nie reagować jedynie emocjonalnie czy z niechęcią, ale poszukiwać głębszego przesłania zawartego w tych trudnych tekstach.

           W księdze opisana jest Reforma religijna króla Jozjasza, która miała ogromne znaczenie zarówno religijne, jak i polityczno-społeczne dla Królestwa Judy.

            Jozjasz zniszczył miejsca kultu obcych bogów (m.in. Baala i Aszery), zlikwidował “wyżyny” (czyli lokalne ołtarze), a także usunął wróżbitów, kapłanów pogańskich i przedmioty związane z kultami astralnymi. Kult Jahwe został skupiony wyłącznie w Świątyni Jerozolimskiej, zgodnie z ideą jedyności kultu.

          Reforma była próbą odnowy przymierza z Bogiem Jahwe, co miało umocnić duchowo i moralnie społeczeństwo Judy. Była też próbą odróżnienia Judy od sąsiednich narodów i pogańskich praktyk, co wzmacniało poczucie wspólnoty narodowej.

          Podczas remontu świątyni odnaleziono „Księgę Prawa” (najprawdopodobniej wczesną wersję Księgi Powtórzonego Prawa). Na podstawie tej księgi Jozjasz przeprowadził reformy – był to moment “rekodyfikacji” religii Judy i przywrócenia prawa Mojżeszowego jako fundamentu życia społecznego.

          Reforma religijna była też narzędziem centralizacji władzy – podporządkowanie kultu religijnego władzy królewskiej wzmacniało autorytet Jozjasza. Eliminacja lokalnych ośrodków kultu oznaczała również ograniczenie władzy lokalnych elit.

          Reforma Jozjasza uważana jest za kluczowy moment w rozwoju monoteizmu hebrajskiego. W historiografii biblijnej uznaje się ją za jeden z najważniejszych etapów formowania się tożsamości religijnej Izraela.

          Reforma religijna Jozjasza (zginął w 609 r przed Chr. miała głębokie konsekwencje: duchowe (oczyszczenie wiary), społeczne (umocnienie jedności), polityczne (centralizacja władzy), a także teologiczne (rozwój monoteizmu). Stanowiła punkt zwrotny w dziejach Judy i przygotowała grunt pod późniejsze przemiany w judaizmie, zwłaszcza po upadku Jerozolimy i niewoli babilońskiej.            

          Po lekturze obu Ksiąg Królewskich dostrzegam ich znaczną wartość jako źródła historycznego, choć selektywnego i teologicznie ukształtowanego. Radość z poznawania dziejów bywa jednak ograniczana przez antropomorficzny sposób przedstawienia Boga – przypisywanie Mu cech i motywów ludzkich co prowadzi czasem do uproszczeń i deformuje Jego obraz.

Druga Księga Królewska

          Do hermeneutyki (dziedzina zajmująca się interpretacją tekstów, refleksja nad procesem rozumienia i interpretacji uwzględniająca kontekst, w jakim dany tekst czy zjawisko powstaje) Pierwszej Księgi Królewskiej chciałbym dodać uwagę dotyczącą króla Jozafata z Judy: “Usunął też z kraju resztę uprawiających nierząd sakralny, który trwał za czasów jego ojca.” (1Krl 22,47). Nierząd pośrednio powróci za czasów króla Achaza (734–728r. przed Chr.), króla Manassesa.(699–643 r. przed Chr.).

           Druga Księga Królewska jest kontynuacją Pierwszej Księgi Królewskiej i rozwija tematykę losów monarchii izraelskiej i judzkiej, pogłębiając wątek upadku moralnego i religijnego jako przyczyny historycznego rozpadu królestw.

           Opisuje tajemnicze odejście Eliasza: ” Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios” (2 Krl 2,11). Odejście Eliasza “w wichrze do nieba” jest jedynym takim przypadkiem (obok Henocha, Rdz 5,24) w Starym Testamencie, gdzie człowiek zostaje zabrany przez Boga bez śmierci. W kontekście biblijnym oznacza to wyjątkową bliskość Eliasza z Bogiem – jako proroka ognia, gorliwego obrońcy Jahwe i przeciwnika bałwochwalstwa. Jego „wniebowzięcie” może być odczytywane jako Boże potwierdzenie jego misji prorockiej i życia oddanego całkowicie służbie Bożej.

          Motyw ognistych rydwanów i wichru ma głęboko symboliczną wymowę. «Ogień» w Biblii oznacza obecność Boga, sąd, oczyszczenie i potęgę (por. Wj 3 – płonący krzew, Wj 19 – objawienie na Synaju). «Wicher» natomiast często towarzyszy teofaniom, czyli objawieniom Boga (por. Hi 38,1). Jak tłumaczy to katecheza? W tej scenie Eliasz zostaje uniesiony nie przez śmierć biologiczną, lecz przez «boską interwencję», co może wskazywać, że jego misja prorocka nie kończy się definitywnie – jego duch spoczywa na Elizeuszu (2 Krl 2,15), a jego postać powróci jeszcze w tradycji żydowskiej i chrześcijańskiej. W wierze rozumnej nie mam zadowalającego tłumaczenia tego fenomenu.

          To wydarzenie, wyjątkowe w całym Starym Testamencie, wskazuje na głęboki wymiar teologiczny i symboliczny jego postaci. Eliasz nie umiera jak inni prorocy – zostaje zabrany przez Boga w sposób nadprzyrodzony, w otoczeniu ognistego rydwanu i wichru, co stanowi wyraz szczególnej bliskości z Bogiem oraz uznania jego misji jako proroka wiernego Przymierzu. W ujęciu hermeneutycznym ten moment można odczytać jako kulminację walki Eliasza o duchową tożsamość Izraela w czasach zagrożenia kultem Baala i religijnym synkretyzmem. Ogień i wicher to nie tylko elementy spektakularnej narracji, ale również znaki obecności Boga (por. Wj 19,16–19; Hi 38,1), potęgi i sądu. W tradycji judaizmu Eliasz zyska status proroka eschatologicznego – tego, który “przyjdzie przed wielkim i strasznym dniem Pana” (Ml 3,23), by przygotować lud na spotkanie z Bogiem.

          W chrześcijańskiej interpretacji Eliasz zapowiada postać Jana Chrzciciela (por. Łk 1,17; Mt 11,14), który w duchu i mocy Eliasza wzywał do nawrócenia. Scena odejścia Eliasza ukazuje więc, że misja proroka nie kończy się wraz z jego fizycznym odejściem – zostaje przekazana Elizeuszowi, a duch Eliasza nadal działa w historii zbawienia. Tym samym tekst staje się nie tylko opisem niezwykłego wydarzenia, ale głęboką przypowieścią o ciągłości Bożego działania przez ludzi posłanych.

          Cuda opisane w Księgach dotyczących proroków Eliasza i Elizeusza (czyt. 2 Krl 4,35) skłaniają do refleksji nad ich fizycznym i zmysłowym charakterem — były to wydarzenia widoczne, namacalne, wywierające bezpośrednie wrażenie na świadkach.

          Współczesne cuda mają jednak częściej charakter zdarzeniowy — nie opierają się na spektakularnej manifestacji sił przyrody, lecz na samej istocie wydarzenia, które zostaje odczytane jako znak działania Boga. Choć są one mniej widowiskowe i niekiedy trudniejsze do uchwycenia zmysłami, ich znaczenie duchowe jest głębokie i poruszające. Dla wiernych stanowią ważne źródło umocnienia wiary, pokazując, że Boża obecność objawia się także w codzienności i subtelnych znakach.

          W tej księdze znajduje się również fragment (2 Krl 8,7–14), który ukazuje, że Bóg może zmieniać swoje wcześniejsze decyzje. Choć Chazael miał wyznaczony moment śmierci, na skutek modlitwy Elizeusza Bóg okazał mu miłosierdzie i przedłużył jego życie. Pokazuje to, że Boże wyroki nie zawsze są ostateczne – mogą ulec zmianie w odpowiedzi na modlitwę, skruchę lub wstawiennictwo proroków.

          Podobny przypadek opisany jest w perykopie 2 Krl 20,1–6. Król Ezechiasz, ciężko chory, usłyszał od proroka Izajasza zapowiedź śmierci. Jednak dzięki szczerej modlitwie i łzom Bóg wysłuchał jego błagania i przedłużył mu życie o piętnaście lat. Oba te fragmenty podkreślają, że Boże miłosierdzie może przeważyć nad zapowiedzianym sądem – jeśli człowiek odpowie na wezwanie Boga wiarą, pokorą i modlitwą.

          Nie można odejmować Bogu możliwości zmiany Jego własnych decyzji, choć pojawia się wątpliwość związana z takimi zdarzeniami. Jeśli Bóg zna przyszłość, to scena zmiany decyzji może wydawać się niekonsekwentna albo mało poważna. Wygląda to tak, jakby Bóg działał impulsywnie, pod wpływem emocji człowieka. Trzeba jednak pamiętać, że biblijne opisy często posługują się językiem antropomorficznym – przedstawiają Boga w kategoriach ludzkich, by ukazać Jego bliskość i osobowy charakter relacji z człowiekiem. Zmiana decyzji nie oznacza więc braku wszechwiedzy, lecz objawia dynamiczną naturę Bożego działania, w której miejsce znajduje również ludzka wolność, modlitwa i nawrócenie. Bóg nie zmienia się w swoim zamyśle zbawienia, ale może zmieniać sposób jego realizacji w odpowiedzi na postawę człowieka.

Pierwsza Księga Królewska (cd. 3)

          Mam świadomość, że podjąłem się tematyki, którą można rozpatrywać w dwóch perspektywach”: teologicznej – skupiającej się na interpretacji duchowej i doktrynalnej – oraz hermeneutycznej, badającej proces powstawania, redakcji i kształtowania się tekstów biblijnych. Choć obie te płaszczyzny są ze sobą ściśle powiązane, niejednokrotnie prowadzą do odmiennych wniosków i ocen. Trudno bowiem za każdym razem jednoznacznie wskazać, co należy traktować jako mit czy symbol, a co jako obiektywny i historyczny przekaz. Dlatego zachęcam moich czytelników, aby podczas lektury moich wpisów samodzielnie dokonywali oceny wartości przedstawionych treści, uwzględniając zarówno wymiar duchowy, jak i naukową analizę tekstu. Moim celem nie jest narzucanie jednoznacznych interpretacji, lecz inspirowanie do refleksji, dialogu i krytycznego spojrzenia na źródła, które od wieków kształtują naszą kulturę i duchowość.

          Czytając księgi biblijne, można odnieść wrażenie, że mowa jest literalnie o „szefie” – kimś, kto zarządza światem, wydaje nakazy, egzekwuje posłuszeństwo, karze niepokornych i nagradza tych, którzy spełniają jego wolę. Taki obraz wyłania się z lektury Pierwszej Księgi Królewskiej, gdzie losy narodów, królów i jednostek zdają się całkowicie zależne od Bożego rozkazu lub gniewu: “Ale jeżeli zupełnie odwrócicie się ode Mnie wy i wasi synowie, i nie będziecie przestrzegali moich poleceń i praw, które wam dałem, oraz zechcecie pójść i służyć obcym bogom i będziecie im oddawać pokłon, to wytępię Izraela z powierzchni ziemi, którą im dałem, a świątynię, którą poświęciłem memu Imieniu, odtrącę od mego oblicza. Izrael zaś będzie przedmiotem przypowieści i pośmiewiska u wszystkich narodów, a świątynia ta będzie zrujnowana” (1 Krl 9,6–8); “Pan sprowadził na nich całe to nieszczęście” (1 Krl 9,9).

          Obraz Boga, jaki maluje autor, zupełnie przeczy idei Ojca, który daje wolność, rozumie ludzką słabość i pragnie relacji opartej na miłości, a nie na ślepym posłuszeństwie.

          Współczesnemu odbiorcy trudno czyta się taki tekst, ponieważ budzi on odruch sprzeciwu wobec głównego Bohatera Księgi. Czy takiego Boga można miłować? Rodzi się pytanie o źródło natchnienia, które — jak się wydaje — wypacza obraz Absolutu przyjęty przez wiarę.

          Tłumaczenie takiej narracji kontekstem kulturowym rodzącej się monarchii i absolutnej władzy królewskiej nie zmienia krytycznego odbioru – obraz Boga pozostaje trudny do zaakceptowania.

          Przekaz: “Jednak Salomon z miłości złączył się z nimi, tak że miał siedemset żon–księżniczek i trzysta żon drugorzędnych. Jego żony uwiodły więc jego serce” (1 Krl 11,3), może wydawać się przesadzony, przez co traci zamierzony sens wypowiedzi autora. Jest to przykład charakterystycznego dla literatury Wschodu przesadyzmu, mającego na celu podkreślenie przepychu królewskiego dworu. Podobne zjawisko widzimy w opisie majętności Hioba: “Majętność jego [Hioba] stanowiło siedem tysięcy owiec, trzy tysiące wielbłądów, pięćset jarzm wołów, pięćset oślic oraz wielka liczba służby. Był najwybitniejszym człowiekiem spośród wszystkich ludzi Wschodu” (por. Hi 1,3).

          Gdy czytam: „Pan rozgniewał się więc na Salomona za to, że jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego. «Dwukrotnie mu się ukazał»” (1 Krl 11,9) — i inne podobne fragmenty — to dla kogoś, kto zna dynamiczną (duchową) naturę Boga, taka scena jest trudna do przyjęcia dosłownie. Naturę Boga można bowiem poznawać przez naturę do niej podobną. Ukazanie się Boga należy rozumieć jako duchowy kontakt, a nie fizyczne zjawisko.

          To co mnie bulwersuje w treści, to narodzenie się nierządu sakralnego za czasów Roboama (syna Salomona).

          Nierząd sakralny (inaczej prostytucja sakralna lub świątynna) to zjawisko religijne i społeczne, które istniało w różnych starożytnych kulturach, głównie Bliskiego Wschodu i rejonu Mezopotamii. Jego genezę tłumaczy się związkiem seksu z płodnością i urodzajem. W kulturach agrarnych płodność ludzi, zwierząt i ziemi miała ogromne znaczenie. Wierzono, że stosunki seksualne w kontekście rytuału religijnego mają moc magiczną – mogą pobudzić siły natury do rodzenia plonów i zapewnienia dobrobytu. Kapłanki (lub kapłani) pełniący funkcje seksualne w świątyniach mieli symbolicznie „odtwarzać” mitologiczne związki bogów płodności (np. Isztar i Tammuza w Mezopotamii).

          W wielu religiach starożytnych czczono boginie związane zarówno z miłością, jak i płodnością (np. Isztar w Babilonii, Astarte w Kanaanie, Afrodyta w Grecji). Kult tych bogiń często zawierał rytuały seksualne – zarówno symboliczne, jak i realne – jako formę czci i uczestnictwa w ich boskiej mocy. Oddanie ciała do dyspozycji świątyni (np. przez dziewczynę raz w życiu) mogło być postrzegane jako ofiara religijna, analogiczna do darów materialnych czy zwierząt. W niektórych przypadkach kobiety były „poświęcane” bogini i zostawały „hierodulami” – czyli świątynnymi służkami, które mogły pełnić funkcje seksualne.

        Historia jest pełna przykładów. W świątyniach Isztar (bogini wojny i seksu) w Uruk i innych miastach, praktykowano tzw. hierogamię – rytualny stosunek seksualny między królem a kapłanką reprezentującą boginię, mający zapewnić plon i boską przychylność. Kult Astarte (bogini płodności) także obejmował praktyki seksualne w ramach rytuałów. To tło historyczne ma znaczenie np. w Biblii, gdzie prorocy potępiają „nierząd Izraela” jako bałwochwalstwo i często używają języka seksualnego metaforycznie (i dosłownie). W Koryncie przy świątyni Afrodyty prawdopodobnie istniały kapłanki, które w niektórych źródłach antycznych określane są jako „prostytutki świątynne”.

          Wraz z rozwojem religii monoteistycznych i moralnych kodów (np. judaizmu, chrześcijaństwa, islamu), nierząd sakralny został odrzucony jako forma bałwochwalstwa i niemoralności. Biblia wielokrotnie krytykuje takie praktyki jako „obrzydliwość” i utożsamia je z odstępstwem od Boga.

          Niektórzy współcześni badacze (szczególnie od XX wieku) podważają skalę i dosłowność tzw. „prostytucji sakralnej” – sugerując, że część opisów może być przesadzona lub oparta na nieporozumieniach kulturowych przez autorów z zewnątrz (np. Greków czy Hebrajczyków opisujących sąsiadów).

          Przy okazji studiowania treści Księgi odkryłem sprzeczność. “Król Judy Abijam (914–911) był synem córki Abiszaloma Maak” (1 Krl 15,2). Podobnie pisze, że jego następca Asa był synem tej samej matki Maak. W wersecie 1 Krl 5,8 pisze: „Syn jego Asa został w jego miejsce królem”. Poprawniej jest brat, a nie syn! A więc: Po śmierci Abijjam władzę przejął jego brat (następca) Asa (911–870), a nie jego bezpośredni syn. Był on miły Panu: “kazał wysiedlić z kraju uprawiających nierząd sakralny7 i usunął wszelkie bożki, które zrobili jego przodkowie.” (1 Krl 15,12).

Pierwsza Księga Królewska (cd. 2)

          Można powiedzieć, że już w tej starotestamentowej modlitwie Salomona zawiera się zapowiedź nauki, którą później w pełni wyrazi Nowy Testament: “wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej” (Rz 3,23). Ale równocześnie z tą prawdą o grzechu idzie nadzieja — że Bóg, mimo ludzkiej słabości, pozostaje wierny, gotowy wysłuchać i przebaczyć, kiedy człowiek z pokorą zwróci się do Niego.

          W praktyce duchowej ten fragment zachęca do uczciwego rachunku sumienia, do pokory i czujności wobec własnych słabości. Jest przypomnieniem, że nikt nie jest bez winy, ale też nikt nie jest pozbawiony szansy na powrót do Boga.

          Werset: “Niech wszystkie ludy świata dowiedzą się, że jedynie Pan jest Bogiem, a innego nie ma” (1 Krl 8,60) odsłania niezwykle ważny wymiar uniwersalizmu wiary w Boga Jahwe, obecny już w starotestamentowej teologii. Choć Stary Testament w dużej mierze opisuje historię i doświadczenie narodu wybranego — Izraela — to jednocześnie nie brakuje w nim momentów, w których objawienie Boga wykracza poza granice jednego ludu, obejmując całą ludzkość.

          Słowa Salomona wypowiedziane podczas poświęcenia świątyni są wyraźnym świadectwem tej wizji. Świątynia nie ma być wyłącznie miejscem kultu dla Izraelitów, lecz znakiem obecności Boga jedynego wobec wszystkich narodów. To deklaracja, że Jahwe nie jest lokalnym bóstwem jednego plemienia, lecz Panem całego stworzenia — jedynym prawdziwym Bogiem, którego mogą i powinni poznać także ci, którzy nie należą do Izraela.

          Ten werset ukazuje, że już w monarchicznej teologii Izraela istnieje pragnienie, by poznanie Boga było udziałem wszystkich narodów — że doświadczenie wybrania nie ma prowadzić do izolacji, lecz do świadectwa i misji wobec innych ludów. Jest to zapowiedź późniejszej, pełniejszej uniwersalizacji zbawienia, która osiągnie swój szczyt w nauczaniu Jezusa Chrystusa: “Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28,19).

          Współczesnemu czytelnikowi ten fragment przypomina, że wiara w Boga nie może być zamknięta w granicach kultury, języka czy tradycji narodowej. Prawdziwe poznanie Boga prowadzi do otwartości, uniwersalnej miłości i świadectwa wobec wszystkich ludzi — bez względu na pochodzenie.

         Co jest ważne, że judaizm, w przeciwieństwie do chrześcijaństwa czy islamu, nie prowadzi aktywnej działalności misyjnej. Jest to świadomy i głęboko zakorzeniony wybór teologiczny, historyczny i kulturowy.

          W judaizmie przymierze między Bogiem a Izraelem jest rozumiane jako szczególne powołanie – nie jako przywilej wyższości, lecz jako zobowiązanie do wierności Prawu i życia według Tory. Nie ma jednak za tym przekonania, że wszystkie narody muszą przyjąć judaizm, aby być blisko Boga. Inne ludy nie są uważane za potępione – mogą żyć sprawiedliwie zgodnie z tzw. «prawami Noego» (siedem przykazań noachickich), które stanowią uniwersalny kodeks etyczny dla całej ludzkości.

          Wspomniany wcześniej werset (1 Krl 8,60) wyraża uniwersalistyczną wizję Boga Jahwe jako jedynego Boga wszystkich narodów, ale nie oznacza to, że wszyscy muszą zostać Żydami. Judaizm uznaje, że każdy człowiek może mieć relację z Bogiem, nawet jeśli nie należy do narodu wybranego. Dlatego nie widzi potrzeby prowadzenia misji na wzór chrześcijaństwa, które postrzega głoszenie Ewangelii jako obowiązek wynikający z uniwersalności zbawienia w Chrystusie.

          Choć judaizm dopuszcza konwersję, jest to proces wymagający inicjatywy i determinacji ze strony konwertyty, a nie efekt aktywnego werbowania. Tradycyjnie rabin powinien nawet trzykrotnie odradzać konwersję, by upewnić się, że kandydat rozumie wagę zobowiązań, jakie na siebie przyjmuje.

          Zatem, gdy mowa jest o «uniwersalizmie w judaizmie», chodzi raczej o uniwersalne panowanie Boga nad światem i uznanie, że Jego sprawiedliwość, opatrzność i miłosierdzie obejmują całą ludzkość — bez potrzeby zunifikowania religijnej tożsamości wszystkich narodów.

          To, że judaizm nie prowadzi misji, nie wynika z zamknięcia czy braku otwartości, ale z głębokiego przekonania, że droga do Boga nie musi być jednakowa dla wszystkich. Tym bardziej interesujące i godne uwagi jest to, że w takiej religii pojawia się wezwanie, by “wszystkie ludy świata dowiedziały się, że Pan jest Bogiem” — co sugeruje pragnienie, by wszyscy uznali Jego istnienie i panowanie, ale niekoniecznie przyjęli judaizm jako religię.

Pierwsza Księga Królewska (cd.)

          W Pierwszej Księdze Królewskiej (1 Krl) opisane są dzieje Salomona, syna króla Dawida i Batszeby. Po śmierci Dawida objął władzę w Izraelu, pokonując wcześniejsze roszczenia swego brata Adoniasza.

          Salomon zasłynął z modlitwy o mądrość — prosił Boga nie o bogactwo, lecz o zdolność rozróżniania dobra od zła. Odpowiedzią było obdarzenie go niezwykłą mądrością. Najsłynniejszy przykład jego mądrości to rozstrzygnięcie sporu dwóch kobiet o dziecko. Jednym z największych osiągnięć Salomona była budowa Pierwszej Świątyni w Jerozolimie, trwająca 7 lat. Było to centrum kultu religijnego Izraela. Jego panowanie uznaje się za złoty wiek starożytnego Izraela. Królestwo osiągnęło niespotykane bogactwo, sławę i wpływy polityczne. Biblia wspomina m.in. wizytę królowej Saby, która miała przybyć, by podziwiać jego mądrość i skarby.  Mimo ogromnych osiągnięć, Salomon popełnił błędy: zawarł wiele małżeństw z kobietami obcych narodów, co doprowadziło go do tolerowania, a nawet wspierania kultów pogańskich. To  według autora Księgi rozgniewało Boga, który zapowiedział rozpad królestwa po jego śmierci Salomona.  Salomon zmarł po 40 latach panowania. Po jego śmierci królestwo zostało podzielone na dwa: Izrael (na północy) i Judę (na południu).

          Salomon był postacią historyczno-literacką, podobnie jak Eliasz. Jego istnienie jest bardziej prawdopodobne, choć nadal brak bezpośrednich dowodów archeologicznych. Uważany był za patrona mądrości, a jego imię wiąże się z literaturą mądrościową. Pojawia się też w tradycji muzułmańskiej jako prorok i władca o imieniu «Sulejman».

          Zawód, jaki sprawił Salomon, budzi zdziwienie i refleksję, bo przecież był obdarzony darem mądrości od samego Boga i początkowo uchodził za ideał władcy: sprawiedliwego, pobożnego, skupionego na budowie świątyni i zjednoczeniu ludu. Tym bardziej szokuje jego późniejsze odejście od zasad, które sam głosił.

          To pokazuje, że nawet największy dar – jakim jest mądrość – nie chroni człowieka przed błędami, jeśli zabraknie wierności i pokory. Salomon, ulegając wpływom politycznym, związkami z kobietami innych narodów i kompromisom religijnym, oddalił się od Boga. To ostrzeżenie, że rozum i prestiż nie wystarczą, jeśli zabraknie stałości duchowej i wierności zasadom.

          Księga opisuje budowę świątyni (1 Krl 6). Opis jest kontrowersyjny w archeologii biblijnej. Nie ma bezpośrednich, jednoznacznych dowodów archeologicznych na istnienie Świątyni Salomona, ale są poszlaki i dane pośrednie,

          Wzgórze Świątynne w Jerozolimie (gdzie miała stać świątynia) to obecnie miejsce święte dla islamu — znajduje się tam m.in. Kopuła na Skale i meczet Al-Aksa. Z tego powodu żadne poważne wykopaliska archeologiczne nie są tam prowadzone, ponieważ miejsce to jest politycznie i religijnie niezwykle wrażliwe. Istnieją jeszcze dowody pośrednie jak: zabytki i inskrypcje z epoki żelaza (X wiek przed Chr.) – odnalezione w Jerozolimie oraz innych miastach królestwa Judy (np. w Megiddo, Chacor, Gezer), sugerujące istnienie rozwiniętego państwa. Oficjalne pieczęcie i inskrypcje administracyjne – jak np. pieczęć z napisem “należąca do Shemayahu, sługi króla“, co może potwierdzać istnienie dworu królewskiego. Tzw. ostrakon z Tel Arad – dokumenty administracyjne z systemem świątynnym w tle. Tunel Ezechiasza – system wodociągowy w Jerozolimie z VIII wieku przed Chr., pokazuje zaawansowaną organizację miasta, co sugeruje wcześniejszy rozwój.

          Niektórzy archeolodzy (tzw. minimalistyczna szkoła) twierdzą, że: Królestwo Salomona było znacznie mniejsze i mniej rozwinięte niż przedstawia to Biblia. Opisy świątyni mogły być napisane lub przerysowane później, np. w czasach Drugiej Świątyni (po niewoli babilońskiej), jako teologiczna rekonstrukcja. Kiedyś uważano, że budowle w Megiddo, Hazor i Gezer to „stajnie Salomona” (1 Krl 9,15), ale dziś nie wszyscy to podtrzymują – mogą pochodzić z innych czasów.

          Sama Księga objawia głęboką prawdę: “Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię ogarnąć, a tym bardziej ta świątynia, którą zbudowałem” (1 Krl 8,27). Te słowa, przypisywane królowi Salomonowi, niosą ze sobą nie tylko teologiczną pokorę wobec nieskończoności Boga, ale również uniwersalne przesłanie o Jego transcendencji. Świątynia — choć wzniesiona z najwyższym poświęceniem i kunsztem — nie jest w stanie pomieścić Tego, który przekracza wszelkie ludzkie wyobrażenia i granice materialnego świata.

          Doświadczenia historyczne pokazują ponadto, że nawet najświętsze budowle nie są wolne od zniszczenia i nie cieszą się jakąś szczególną, automatyczną ochroną Opatrzności. To jeszcze bardziej uwypukla fakt, że Bóg nie daje się zamknąć w murach, nie jest na stałe związany z żadnym miejscem. Jest Bogiem wszechobecnym i nieograniczonym — obecnym nie tylko w świątyniach, ale wszędzie tam, gdzie człowiek otwiera się na Jego obecność.

          Zatem każdy kult materialny, każda budowla, choć ważna i potrzebna jako znak i pomoc w spotkaniu z Bogiem, musi być traktowana z właściwą proporcją — jako środek, nie cel sam w sobie. Bo prawdziwą świątynią Boga jest serce człowieka, który Go szuka w duchu i prawdzie.

         Drugą prawdę którą można odczytać z Księgi zawarta jest w słowach: “bo nie ma człowieka, który by nie grzeszył” (1 Krl 8,46), zawiera fundamentalną prawdę antropologiczną i teologiczną, która przenika całe Pismo Święte. Odczytana w kontekście modlitwy Salomona podczas poświęcenia świątyni, stanowi głęboki akt realizmu duchowego i pokory wobec ludzkiej kondycji.

         Słowa te nie są oskarżeniem, lecz uznaniem prawdy o człowieku – że jest on istotą słabą, upadającą, podatną na grzech. Biblia nie idealizuje człowieka; przeciwnie, wielokrotnie przypomina, że każdy — bez wyjątku — potrzebuje miłosierdzia i przebaczenia Boga. To wyznanie jest więc nie tylko przypomnieniem o powszechności grzechu, ale też wezwaniem do skruchy, nawrócenia i zaufania Bożemu miłosierdziu.