Karol Marks

          Karol Marks (1818–1883) był niemieckim filozofem pochodzenia żydowskiego, socjologiem, historykiem i działaczem rewolucyjnym.

          Aby przedstawić go w miarę obiektywnie posłużę się tezą: “kto odrzuca istnienie Stwórcy  i świata nadprzyrodzonego może badać rzeczywistość tylko w ograniczonym zakresie. Bez tej przestrzeni rozpoznania wysuwane wnioski mogą być niepełne, okaleczone i co gorsza, mogą stwarzać epistemologiczne potworki“. Teza ta dotyczy zarówno badań naukowych jak i badań społecznych.

           Takie okaleczenie poznawcze dotyczy omawianego filozofa Karola Marksa. Na początku swej drogi naukowej dostał się pod wpływy heglistów. Skorzystał z ich podejścia naukowego i metod badawczych, ale w rzeczywistości, na skutek niewiary, stał się im niechętny. Przysposobione metody badawcze posłużyły mu do opracowania własnych poglądów filozoficznych. Pozbawiony duchowego skrzydła rzeczywistości wprowadził nowe pojęcia i wnioski, które historia oceniła krytycznie. Punktem wyjścia jego filozofii było przyjęcia fałszywej wizji społeczeństwa która ulega alienacji (wyobcowaniu) produktów pracy, samej pracy czy świadomości. Uważał, że głównym źródłem alienacji ekonomicznej jest własność prywatna. Pracownik nie jest właścicielem ani narzędzi produkcji, ani wytworzonych przez niego produktów pracy. Jest on wyobcowany ze środowisk, w którym spędza większość czasu swojego życia.  Aby przywrócić mu godność ludzką należy zniszczyć istniejący stan rzeczy. Według niego wrogiem był rodzący się kapitalizm, którego należy obalić. Marks wraz z Engelsem (1820–1895, odrzucał istnienie Boga) w 1848 roku opracował doktrynę filozoficzną nazwaną marksizmem (dzieło o tytule “Kapitał”). Istotą jego jest ateizm. Moralność jednostek określana jest przez formę produkcji. Głosi nieustającą walkę klas pomiędzy posiadającymi, redukując bogactwa do coraz to mniejszej liczby posiadających. Odbierając burżuazji jego narzędzia produkcji, przekazując je robotnikom zmienia się ich właściciela, ale nie zmienia idei posiadania.  Sposób rozumowania spowodował, że Marks całkowicie odrzucił idee idealistyczne, w tym heglowskie. Nie świadomość określa życie, lecz życie określa świadomość. Swoje idee oparł na poglądach Feuerbacha (który był również ateistą) całkowicie materialistycznych. Głosił pogląd,  że każdy człowiek jest członkiem społeczności (klasy społecznej) i to ona jest ważniejsza niż sam człowiek. Człowiek jest jej tworem, a zarazem jej twórcą. Doszedł do absurdalnego wniosku o roli państwa jako struktury nadrzędnej. 

           Marks popełnił błąd i nie przewidział, że początkowy okres rodzącego się agresywnego kapitalizmu ulegnie ewolucji ekonomicznej, a także moralnej i przebierze ludzką twarz. Nie trzeba niszczyć lecz zmieniać i doskonalić. Marks swoją pogardą do wiary i nadprzyrodzoności, sam założył religie ateizmu (materia istniała od zawsze), braku miłości i nienawiści.

          Wzbudzał nadzieję do niedostępnego świata bezklasowego społeczeństwa. Pozbawił człowieka jego naturalnego poczucia posiadania i własności.  Religie są produktami kultury, która opiera się na ekonomii. Niszcząc tę bazę wyeliminuje się religię. Wprowadził karykaturę tradycji (poza partią nie ma zbawienia), samokrytykę czyli komunistyczną spowiedź. Jest odpowiedzialny za kryzysy gospodarcze, strajki, zamieszki i pomruki rewolucyjne.

         Karol Marks został ofiarą własnej filozofii. Doświadczył przygnębiającą dialektykę biedy i życia na kredyt. Zbałamucił swoimi ideami wielu myślicieli świata kultury (Tołstoj) i polityki.  Jest odpowiedzialny za likwidację milionów ludzkich istnień w ofierze swojej ideologii. 

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

Własna ocena filozofii idealistycznej

           Aby poprawnie dokonać oceny filozofii idealistycznej trzeba przedstawić rys historyczny epoki.

            Po okresie odkryć geograficznych (Odrodzenie) pojawiła się epoka Oświecenia, która przyniosła rozwój nauki. W tym okresie zastanawiano się nad powstaniem Świata, istnieniem Przyczyny Sprawczej. Dostrzegano świat zmysłowy ale i świat transcendentny. Próbowano pogodzić rzeczywistość, jego realność z podmiotami duchowymi. Zastanawiano jakie są między nimi relacje? Co ma większe znaczeniu. Czy ważniejszy jest Absolut (duch), czy materia i świat zmysłowy. Równolegle zaczął się okres gwałtownego rozwoju przemysłu. Człowiek zaczął wykorzystywać prawa przyrody, przekształcać je i tworzyć własne projekty (kolej, fabryki, statki powietrzne). Rozwój ten spowodował potrzebę nowej struktury społecznej – robotników.  Wraz z rozwojem przemysłu przyszedł wyzysk społeczny. Wszystko co się działo powodowało konieczność nowego spojrzenia na  elementarne prawa rządzące w świecie. Szukano obiektywnych metod badawczych. Jedną z nich była dialektyka, którą stosował filozof Zenon z Elei, a później Platon. Nowa metoda badawcza musiała by adaptowana do ówczesnych realiów. W niej pojawiła się idea zmian ewolucyjnych tezy, negacji i syntezy. Feudalizm zakończył swoje istnienie. Pojawiła się konieczność wolności osobistej, wolnosci narodów, wolności poglądów, słowa. Przejawem potrzebnych zmian była Rewolucja francuska (1789 r.).. Niemcy pozostały w tyle. Z drugiej strony Niemcy miały w sobie poczucie dumy. Kościół był pod ich zwierzchnictwem. U nich narodził się luterański kościół protestancki. Miał on wpływ na pojawienie się kalwinizmu i kościoła anglikańskiego. Niemieccy filozofowie z tego okresu  mieli potrzebę przeciwstawienia się Rewolucji Francuskiej. Wypracowanie własnej myśli filozoficznych było spełnieniem ich oczekiwań.

          Na kanwie Oświecenia pojawiła się filozofia Johanna Gottlieba Fichtego (1662–1814), która była w opozycji do materializmu. Została nazwana Idealizmem. Duchowość odgrywała ważną rolę, ale była obiektem przetargowym w poznaniu mechanizmów świata. Jedni bronili wiary, inni od niej uciekali. Wiarę próbowano zracjonalizować i badać jak bada się świat zmysłowy. Teologię próbowano zmienić w naukę. Brakowało im jednak odpowiednich narzędzi. Rozum załamywał się na prawach transcendencji.

         Hegel traktował byty niematerialne za substancje duchowe, ale aby je poznawać trzeba sprowadzić je do obrazów bytów widzialnych (rzeczywistych), aby absolut był rozpoznawalny musi ze swej nieokreśloności stał się określony. W tym celu należy sprowadzić substancję duchową do substancji podmiotu. Jak twierdził absolut (duch) trzeba z zracjonalizować. Wszystko ulega zmianie, w tym zmianie ulega również absolut. Hegel bywa uważany za panteistę, lecz jego wypowiedzi na temat Absolutu są tak niejasne i niekonsekwentne, że nie sposób ustalić, jakie zajmował stanowisko.

          Bóg stał się tematem poglądów subiektywnych. Jak uważano predykaty religii są jedynie antropomorfizmami.

          Filozofia idealistyczna, jej metodyka poznawcza została wykorzystana przez Karola Marksa do opracowania swojej absurdalnej i fałszywej, szkodliwej filozofii.

           Filozofia idealistyczna w swym braku jasnych stwierdzeń miała wpływ na poglądy takich filozofów jak Engels, Feuerbach, Nietzche, Bertrand Russell i inni.

Friedrich Wilhelm Joseph von Schelling

          Trzecim współtwórcą klasycznego systemu idealistycznego był Friedrich Wilhelm Joseph von Schelling (1775–1854). Interesował się  krytyczną filozofią Kanta. Mieszkał w jednym pokoju z Heglem i Hölderlinem. To obcowanie z dwoma geniuszami niemieckiego romantyzmu uformowało podstawy myśli Schellinga, który jeszcze na studiach zaczął pisać pierwsze rozprawy filozoficzne. Widać w nich wyraźny wpływ twórczości Fichtego. Jednocześnie zgłębiał myśl Spinozy. Schelling był jednym z twórców romantyzmu. Podobnie jak Hegel rozwijał  koncepcję samorozwoju absolutu, który w tym samorozwoju tworzy formy nieorganiczne, organiczne, a wreszcie człowieka i świadomość. Podejmował próby przedstawienia wizji narodzin Boga chrześcijan. Teogonię chrześcijańskiego Boga buduje w bezpośrednim nawiązaniu do platońskiej filozofii o dwubiegunowej (natura, Boskość) strukturze każdego bytu. Miał pozytywne nastawienie do religii. Odchodząc od filozofii Fichtego tworzył własny system filozoficzny, opracowując filozofię przyrody i filozofię sztuki. Jest autorem idealizmu transcendentalnego (1800). Jak głosił natura jest chaosem. Świat nie istnieje.

Wobec sporów z kolegami w 1806 roku opuścił Würzburg i przeniósł się do Monachium. Publikował coraz mniej, a jego popularność słabła wraz z popularnością Hegla. Schelling traktował mitologię i religię jako pozytywne dopełnienie filozofii negatywnej i spekulatywnej.

         Dla Schellinga ważne było zagadnienie wolności. Wiązało się ono z przemianami politycznymi i gospodarczymi w Europie (upadek systemu feudalnego). Rewolucja Francuska była dla niego inspiracją. Pobudzała do walki z przeżytkami przeszłości. Dla niego i innych idealistów ważna była wolność moralna człowieka i deterministyczne prawa przyrody. Schelling jest autorem powiedzenia: “początkiem i końcem filozofii jest wolność; Sztuka rodzi się tylko z najwyższego poruszenia najintymniejszych mocy duszy”.

       Scheling przypisywał działalności artystycznej status najwyższej ludzkiej działalności. Kiedy moje ja wytwarza świat przyrody, wytwarza go bez udziału świadomości – kiedy wytwarza się świat kultury, wytwarza się go z całą świadomością. W sztuce podmiot jednoczy się z przedmiotem.

       Schellingiańska koncepcja samorozwoju absolutu (swoisty panteizm), miał wpływ na filozofów i  ówczesnych przyrodników. Miała wpływ na polską epokę romantyzmu. Służyła polemice z polskim oświeceniem (Jan Śniadecki, Hugo Kołłątaj, Anioł Dowgird). Zarazem jego mglistość wypowiedzi  wpływała na poglądy romantycznych pisarzy.

       Po powstaniu listopadowym oddziaływanie Schellinga na kulturę polską ustąpiło na rzecz inspiracji heglowskich.

            Piękne idee Fichtego, Schellinga, Hegla, konstrukcje religijne umysłu Dawida Hume (1711–1776) mogą służyć jedynie jako drogowskazy godnego życia (humanizm). Po zrywach rewolucyjnych i narodowych “Wiosna Ludów” (1848–1849), w kontekście polepszenia warunków bytowych warstw społecznych zainteresowanie filozofią idealistyczną przeminęło.

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

Moje blogi:

Filozofia J.G. Fichtego

           W zasadzie, pisząc o filozofii idealistycznej powinien zacząć od Johanna Gottlieba Fichtego (1762–1814), jednego z trzech wielkich filozofów niemieckiego klasycznego idealizmu. Fichte był starszy od Hegla i był prekursorem tej filozofii. Hegel zachwycał się wykładami Fichtego i jego myśli zostały przez Hegla przemyślane. Fichte zaś zapoznał się z ideami Kanta. Swoje przemyślenia wydał drukiem anonimowo, ale prawdę o autorstwie ujawnił sam Kant. Kant wysoko ocenił rozprawę Fichtego.

          Fichte starał się pogodzić wiarę w religię objawioną z kantyzmem. Według Fichtego, wiara nie może opierać się na rozumie czystym, czy też na rozumie praktycznym: Tylko to, co metafizyczne, czyni szczęśliwym, a w żadnym wypadku to, co historyczne, To ostatnie czyni tylko rozumnym. Wiara chociaż nie ma żadnych racjonalnych podstaw, jest ona pożyteczna. To wiara dopiero daje aprobatę wiedzy i sprawia, że nie jest ułudą. Nie jest ona wiedzą, lecz postanowieniem woli. Fichte był zwolennikiem czynu, to jest działania świadomego, tworzącego rzeczywistość i nadającego jej sens. Sprzeciwiał się dogmatom. One to przekreślają wolność człowieka. Popierał idealizm, uznający rzeczywistość za wytwór wolnego czynu i całkowitą autonomię człowieka wobec świata. „Ja” było dla niego czystą nieskończoną czynnością – tworzącą świat operacja rozumu, Jego główną ideą jest to, że człowiek poprzez własne działanie musi się stać tym, kim powinien oraz tworzyć świat takim, jaki być powinien. Popierał twórczą wolność człowieka. Jego społeczny radykalizm, dość otwarty i wyrażający się przede wszystkim w pochwale Rewolucji Francuskiej przyniósł mu szacunek i aprobatę. Był zwolennikiem zdobywania wiedzy, która wypełnia oczekiwania. Wiąże z nią wolę, która staje się wolna na bazie wiedzy, którą się posiadło. Każdy ma prawo do wolności myśli i słowa. Jednostka ma również prawo do obalania nieetycznych i niemoralnych rządów. Nie podobało się wielu jego pogląd, że rozumem można dość do  wniosków ateistycznych i fatalistycznych. Posądzono go o szerzeniu kultu rozumu i o ateizm. Zaszkodziło mu prowadzenie wykładów w niedzielę w godzinach celebrowanych mszy. W sukurs przyszli mu studenci, ale naraził się im potępiając picie piwa i fechtunek. Krytykują moralność społeczną musiał bez przerwy zmieniać miejsce pobytu. Broniąc moralności nie ustrzegł się od poglądów nacjonalistycznych. Uważał wyższość narodu niemieckiego nad innymi narodami. Dowodził, że Niemcy są najczystszą i najbardziej żywotną rasą w Europie i posiada szczególną misje dziejową.

          Fichte był człowiekiem czynu. Bliskie były mu ideały walki o wolność. Swoje myśli skierował na krytykę kantyzmu.  Mylił się uznając, że świat rzeczy ustanawiany jest przez świadomość, jaźń. Twory świadomości uniezależniają się i stają się niezależnymi przedmiotami. Połączył kantowską “rzecz sama w sobie” ze świadomością.  Filozof uzależniał istnienie świata od świadomości.  

         To przeciwstawienie się przedmiotom, rzeczom, a wyróżnienie świadomości i przyznanie jej każdemu człowiekowi czyni jego filozofię subiektywną. Fichte traktował świat jako pole działania i wytwór działania.  Działanie jest istotniejsze i bardziej pierwotne od substancji. Jego dynamizm życiowy i kreatywność ludzka były pogłosem walki o wolność. Jego zdaniem filozofia powinna być zastąpiona teorią wiedzy teoretycznej jak i praktycznej.

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949 Moje blogi:

Filozofia Hegla

          Georg Wilhelm Friedrich Hegel (1770–1831) był filozofem, który pisał trudnym językiem, mało zrozumianym. Stąd moje zainteresowanie, aby z jego dorobku wydobyć sens rozumowania XVIII/XIX wiecznej epoki.

          Na kanwie Oświecenia pojawiła się filozofia Johanna Gottlieba Fichtego (1662–1814), która była w opozycji do materializmu. Została nazwana Idealizmem.

           W epoce Fichtego silne było przywiązanie do bytów materialnych, ale zdawano sobie sprawę, że oprócz bytów materialnych istnieją byty niematerialne. Aby poznać całość rzeczywistość należy  odkrywać prawa z oglądu zmysłowego, a byty niematerialne drogą rozumowania.  Posłużono się metodyką zwaną dialektyką (twórcą jej był Zenon z Elei). Dialektyka ulegała historycznej ewolucji. Początkowo znaczyła sztukę poznawania, przybliżania, porządkowania i rozwijania prawd złożonych. Dialektyka pomaga trzymać się z dala od skrajności i podążać drogą środkową w naszym myśleniu i działaniu. Jest to pewnym światopoglądem, a także sposobem do rozstrzygania sporów i poszukiwaniu prawdy. Dialektyką posługiwał się m.in. Platon.

         Z racji swego pochodzenia z filozofii ciągłego ruchu (weriabilizm) miała w sobie pewien dynamizm (ruch), zmienność w czasie.

         Hegel traktował byty niematerialne za substancje duchowe, ale aby je poznawać trzeba sprowadzić je do obrazów bytów widzialnych (rzeczywistych), aby absolut był rozpoznawalny musi ze swej nieokreśloności stał się określony. W tym celu należy sprowadzić substancję duchową do substancji podmiotu. Jak twierdził absolut (duch) trzeba z zracjonalizować. Wszystko ulega zmianie, w tym zmianie ulega również absolut.

Hegel twierdził, że byt jest absolutem jedynie wtedy, gdy ujmuje się go w całości i ogólności i tylko wtedy jawi się jako racjonalny, a więc logiczny. Jest on także zmienny, rozwijając się wyłaniają się z niego na nowe postacie.

To transformacja bytów niematerialnych sprawiła, że narzucona była zmienność bytom duchowym. W populacji duchów jest istota Absolutu całkowitego (osobowy lub bezosobowy pierwotny byt, doskonały, najwyższy, pełny, całkowicie niezależny, nieuwarunkowany i niczym nieograniczony), która także ma podlegać rozwojowi. 

          Aby poradzić sobie z tłumaczeniem idei ducha filozof ograniczył się tylko do posługiwania się słowem. Byt jest słowem i ma strukturę logiczną. Jego rozwój musi podlegać prawom logicznym. Każde twierdzenie ma w sobie prawdę jak i przeczenie. Stąd pojawiła się zasada: tezy, antytezy i z nich synteza. 

         Nie wszyscy są zgodni, że filozofia Hegla była bazą dla filozofii Marksa. Niemniej skorzystał z wypracowanych przez Hegla pojęć i metod dialektycznych. Marks w późniejszym okresie sam się odcinał od filozofii Hegla. Nic dziwnego, obciążył filozofie Hegla skazą własnych idei.

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

Rozdrażnienie intelektualne

          Może się mylę, ale zostawiam sobie margines na intuicję. Bez przerwy się uczę, ale też rozczarowuję się. Nikomu nie można wierzyć do końca. Naukowcy korzystają z modeli, które tłumaczą, ale nie przedstawiają rzeczywistości taką jaka ona jest na prawdę. Teolodzy ukrywają Prawdę w haggadach, legendach, mitach, alegoriach, fikcjach i wizjach, obarczonych spekulacją, abstrakcją, rzekomą cudownością. Wszystkie takie zabiegi oddalają od prawdy, rzeczywistości i narzucają wizje, które trudno przyjąć rozumem. Wydaje mi się, że rzeczywistość jest prostsza. Natomiast trudność polega na jej przekazie, braku odpowiednich słów.

            Od dawna zajmuję się poszukiwaniem prostych interpretacji, zrozumiałych dla osób ze średnim wykształceniem. Poniżej tego poziomu sam mam trudności w tłumaczeniach. Podstawowa wiedza jest potrzebna, aby nawiązać kontakt z interlokutorami.

             Sięgnąłem do literatury: “Bóg i nauka” Michała Hellera. Wydawało mi się, że temat i autor są po mojej myśli, a autor jest osobą najbardziej kompetentną aby zaspokoić moje potrzeby intelektualne.  Przytoczę piękne i mi bliskie mojemu sercu zdanie z jego książki. “Einstein twierdził, że w naszym zsekularyzowanym świecie o właśnie naukowcy jako nieliczni będą pielęgnować prawdziwe religijne poczucie istnienia” (s. 48). Literatura ta nie dała mi oczekiwanej satysfakcji i odczuwam pewien niedosyt. Tekst nasycony informacjami, ale brakuje mi faktografii, prostych stwierdzeń, zajęcia stanowiska tak lub nie. Odczytuję bardziej historyczne zdobycze intelektualne autora niż przekaz prawd. Te które opisuje to pierwsza warstwa, powierzchowna.  Autor używa  języka naukowego, które może imponować, ale nie po to sięgnąłem do tej literatury, aby podziwiać autora i jego biografię. Wygląda na to, że wielkiego uczonego muszę zaszufladkować do tysięcy innych uczonych, którzy piszą dużo, ale mało z tego wynika. Może jestem zbyt krytyczny, może nawet niesprawiedliwy, zaborczy ale jestem niecierpliwy. Mam potrzebę ogarnięcia największych tajemnic, które stoją przed człowiekiem. Nadal poszukuję odpowiedzi na dręczące pytania, Kim jest Stwórca, jak stworzył Świat, jaką rolę ma w tym człowiek i dlaczego życie jest usłane trudami i cierpieniem. Od dawna próbuję sam odpowiadać na te pytania, ale czuję, że ciągle mam za mało wiedzy.

           W sukurs przychodzi mi intuicja której się poddaję i jej zaczynam ufać najbardziej. Ona podpowiada mi, że to co wiem, jest tylko namiastką Prawdy. Cały ten entourage przyrodniczo teologiczny jest wypaczony, niepełny. Stan wiedzy przekazywanej jest niesamowity ludzki, niedostateczny, powierzchowny, spłycony, zakamuflowany w pojęcia zastępcze. Może Stwórca postawił mi granicę poznania zbyt daleko od Prawdy? To by tłumaczyło moje rozdrażnienie intelektualne.

Ponownie zmuszony prosić o pomoc, choć nie mam już złudzeń.

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949 Moje blogi:

Błędny opis rzeczywistości

          Każdy licealista zna wzór na drogę w ruchu jednostajnie zmiennym w postaci:

                                                   s = a * t² / 2

gdzie: a – przyspieszenie

           t – czas ruchu

Można odczytać, że przebyta droga zależy od czasu.

Zapiszmy ten wzór jako

                                                    s  =  a * T

gdzie: T = t² / 2

Czynnik T poddajmy fizycznej interpretacji.

          Czynnik T nie jest liniowy. Czy słuszny jest zadem wniosek, że czas nie płynie liniowo? Każdy rozsądny odpowie, że taki wniosek jest błędny.

          Podobne rozumowanie można przenieść na inne zdarzenia, w których wyciągano wniosek zmienności czasu (np. dylatacja czasu). Nieporozumienie wynika ze złożoności procesu wynikającym np.  względnością ruchu. przyspieszeniem układów itp.

          Wyciąganie fizycznych wniosków ze wzorów matematycznych może prowadzić do błędnego opisu rzeczywistości.

Ponownie zmuszony prosić o pomoc, choć nie mam już złudzeń.

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949

Moje blogi:

Dobrze jest złączyć dwie idee

          Kto chce zanurzyć się w Prawdzie musi oczyścić swój umysł z wszelkich naleciałości myśli, dotychczasowym poglądów, narzuconych idei. Trzeba zacząć od samego początku, i od pierwszego wątku. Co było, jak nic nie było? Zdanie nie jest logiczne, ale jest wyzwaniem sięgającym w daleki czas. Fizycy określają ten moment jako osobliwość, bo według nich nie było czasu ani przestrzeni. Nic nie było. Religie mówią, że był Bóg. Na samym początku myśli narzucane są dwie idee. Te dwie idee już są narzucane i formują sposób spostrzegania. Trzeba je więc odrzucić. Wyczyszczony umysł zdolny jest do pracy.

            Zagłębiam się głęboko w moją jaźń i wypatruje pierwszych sygnałów. Ponieważ nie można zatrzymać myśli poddaję się nadchodzącym sygnałom. Nadchodzą wszelakie pojęcia. Jest ich bez liku, nieokiełzane, bezładne bez oparcia.  Po prostu są. Od którego zacząć? Decyzja jest trudna, wręcz niemożliwa.

            Brak zdecydowania powoduje że przyjętą metodykę zarzucam. Może trzeba zacząć od czasu obecnego i zmierzać ku przeszłości. “Teraz” daje rzeczywiste obiekty, zdarzenia. Są realne i prawdziwe. Tą drogą poszli naukowcy i dotarli do osobliwości. Czy zasadne jest powtarzanie ich drogi?

          Podejmuję decyzje o przekroczeniu osobliwości. Nie ważne jaki mają do niej stosunek naukowcy.  Co to jest ta osobliwość?

          Pojęcie nowe ale jest już opisane. To punkt, moment w których cała materia skupia się w centralnym punkcie gdzie gęstość jej jest nieskończona (czarna dziura). W tym obiekcie wszystkie pojęcia (np. czasu, przestrzeni) załamują się. Od tego momentu pojawia się Wielki Wybuch i powstaje Wszechświat. Zaczyna płynąć czas itp. Czy ta podawana wiedza jest prawdziwa? A może odejść od tak katastrofalnego opisu i przyjąć fakt łagodniejszy. Rozum podpowiada, że musiała być moc, która była przyczyną powstania Wszechświata.  Aby pójść dalej trzeba zatrzymać się nad pojęciem mocy. Co to takiego i skąd się wzięła?

            Moc jest zdolnością do wykonania pracy. Definicja podobna do definicji energii. Czy jest między nimi różnica. Moc jest pojęcie potencjalnym. Może być ukryta, niewykorzystywana.  Energia jest realnością. Uwolniona moc, albo tchnienie mocy daje narzędzie sprawcze. Jest narzędziem dynamicznym. Jest możliwością bez własnej postaci. Może przybierać różne działania. Jest wyliczalna, może się przekształcać i budować obiekty, które nazwane zostały materią.

          Moc która została użyta w wytworzeniu Wszechświata podzieliła się na obiekty materialne i na  czynnik ja dynamizujący. Oprócz mocy musiała być wola jej użycia. Tak prowadzony dyskurs zmierza do wyjaśnienia przyczyny, do inteligencji, istoty rozumnej posiadającą mądrość i wolę. Dla mnie jest to fakt zasadny. Tę przyczynę nazwano Stwórcą. Odejście od tego wniosku prowadzi do panteizmu mówiącego, że wspomniane przymioty są w samej naturze. Wszystko jest bogiem. Pierwsze tłumaczenie daje mi możliwość z nim dialogu. Drugie wyjaśnia naturę Wszechświata. Oba podejścia mają swoje racje. Dla dalszej dywagacji dobrze jest złączyć te dwie idee.

Ponownie zmuszony prosić o pomoc, choć nie mam już złudzeń.

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949 Moje blogi:

Ranga Kościoła Polskiego

          Zastanawiam się gdzie leży przyczyna obecnego obniżenia się rangi Kościoła Polskiego. Nie tak dawno Polska szczyciła się powołaniem Polaka na papieża. Oprócz błędów które popełnił w prowadzeniu Kościoła w świecie przyczynił się do odzyskania wolności politycznej Polaków. Wyglądało na to, że będzie co raz lepiej.

          Nie mam dostępu do dokumentów i moje spostrzeżenia są na miarę oglądu zwyczajnego wiernego. Otóż uczono mnie (że istnieje dziejowa prawidłowość), że kiedy pojawia się dobro jednocześnie czai się zarzewie zła i przeciwnie, zło powoduje odruch obronny i pojawia się dobro (np. powstanie klasztorów cluniackich). Otóż takie zdarzenie miało miejsce z chwilą powołania Polaka, Karola Wojtyły na papieża. Wielka radość i wielkie oczekiwanie. Istotnie, papież przyczynił się do odzyskania wolności. Splendor papieża przeniósł się na hierarchię polskich kapłanów. Za komuny Polski Kościół był oficjalnie terroryzowany, ale polskie władze nie chciały zrobić mu krzywdy. Księża korzystali z wielu udogodnień. Między innymi mogli sprowadzać samochody z zagranicy przy niewielkich kosztach. Po odzyskaniu wolności mariaż Kościoła z nową władzą nasilił się. Kościół odzyskał majątek (ziemie), etaty w szkołach, otrzymywał dotacje państwowe. Na uroczystościach państwowych byli zapraszani duchowni. Duchowni byli otaczani szacunkiem władz. Biskupi zaczęli budować sobie pałace. Odzyskanie wolności spowodowało, że Polski Kościół poczuł wiatr w żaglach. Polskie duchowieństwo poczuło się ważne. Co gorsza poczuli się bezkarni. Za tymi odczuciami szła pycha i arogancja. Nie każdy może podejść, zadać pytania. Biskupi nabrali królewskie maniery. Asysta dworu miała określone miejsce. Z racji zajmowanego stanowiska w Izbie Staropolskiej spotykałem się w ówczesnymi biskupami. Zostały jak najgorsze wspomnienia.

          Wadą Kościoła jest ich poczucie, że po ich stronie jest Prawda. Dogmat o nieomylności  Kościoła (1870 r.) ich tylko upewniał. Sami sobie przywłaszczyli posiadanie mądrości, a Boga wykorzystują dla swoich partykularnych interesów, Wiele zła pochodzi z historii Kościoła katolickiego. Zło dojrzewało przez wieki.

          Z drugiej strony jestem zwolennikiem istnienia Kościoła, któremu przypisuję  przechowywanie depozytu wiary, głoszenia odczytanych zamysłów Boga i czuwanie nad kultem Tego jedynego. Kościół jest wiernym potrzebny.

           Musi się wiele, o wiele zmienić w Kościele aby przywrócono mu należną godność i szacunek. Jak sobie sam Kościół z tym nie poradzi, to wierni powołają nowy, ale może nie będzie to ten, który jest bliski sercu milionom wiernych.

Ponownie zmuszony prosić o pomoc, choć nie mam już złudzeń.

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949 Moje blogi:

Refleksja adwentowa

          Adwent to okres refleksji, zadumy. To okres przypominający oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa (paruzja). Rodzą się pytanie kiedy i jak to nastąpi? Z drugiej strony Jego paruzja to koniec Bożego eksperymentu, przynajmniej w pierwszym etapie. Jak będzie wyglądać obiecane dalsze istnienie? Apokalipsa św. Jana mówi, że powstanie nowe Niebo i nowa Ziemia: “I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma. I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: «Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie “BOGIEM Z NIMI” (Ap 21).  Nowa Ziemia, to można zrozumieć, ale nowe Niebo? Co się za tym kryje. Jaka jest koncepcja Stwórcy?

           Rozum podpowiada, że Wszechświat będzie istniał jeszcze wiele, wiele lat. Do jakiego rozwoju Stwórca dopuści ludzką myśl? Dla starszego pokolenia już dzisiejszy Świat jest przerażający w swym rozwoju. Przyroda ulega degradacji, plastyk dociera już do ludzkiego organizmu. Medialny szum zakłóca obecną egzystencję. Inwigilacja elektroniczna towarzyszy człowiekowi przez całą dobę. Pokarm jest coraz mniej smaczny. Nie ma się gdzie schować. Ludzkość  zaingerowała już niemal w każdy centymetr kwadratowy Ziemi. Loty kosmiczne też budzą obawy i przerażenie, choć w idei swej są ciekawe i pełne przygód.

          Czy z nową Ziemią i Niebem nie będą nadane nowe prawa przyrody i zasady, czy będzie jeszcze przyroda?   Niepewność jaka się w nas rodzi jest stresująca. Czy człowiek będzie wspominał istniejący obecnie Świat pełen kolorów, widoków i piękna jakie obecnie doświadcza człowiek.

           Można więc zapytać, czy wobec tego paruzja jest oczekiwana? Nie sądzę. Ludziom nie spieszy się do nowego, nieznanego. Wystarczy, że obecnie człowiek musi się borykać z trudami życia. A może się mylę? Nowy Świat, to nadzieja na lepsze. Może nas niejedno zaskoczyć. Piszę jak stary zgreda, który boi się zmian. Przyznaję, że ze starością wiąże się zmęczenie, które rzutuje na samopoczucie.

            Może bliższe poznanie Boga przybliży nam odpowiedź o sens życia? Człowiek nigdy nie pozna dokładnie Boga, bo nie jest to możliwe z racji relacji stwórcy a Jego stworzeniem. Gdyby człowiek poznał Stwórcę musiałby osiągnąć nad Nim przewagę intelektualną, a to jest niemożliwe.

            4 mld temu pojawił się wspólny przodek wszystkich żyjących obecnie na Ziemi organizmów. W tej mierze czasowej wysoka kultura (mam na myśli pojawienie się pisma) jest mikroskopijna. Nie sądzę, że paruzja nastąpiła w kolejnych najbliższych pokoleniach. Do czego dojdzie działalność człowieka jest intrygujące ale zarazem przerażające. Boję się że ludzka niecierpliwość, pazerność, pycha, chęć dominacji  doprowadzi do kataklizmów dziejowych. O tyle się dziwię, bo boskość i wieczność jest nam obiecana drogą ewolucyjną. 

Ponownie zmuszony prosić o pomoc, choć nie mam już złudzeń.

adres e-mail: p.porebski@onet.pl Prywatne konto bankowe SWIFT BPKOPLPW

13102026290000950200272633  https://zrzutka.pl/z/pawel1949