Zdrowy rozsądek

          Zdrowy rozsądek jest wskaźnikiem intelektualnego rozwoju człowieka, jako kluczowego elementu rozwoju intelektualnego i społecznego. Umiejętność podejmowania rozsądnych decyzji jest istotnym elementem, który odróżnia ludzi jako istoty rozumne.

           Na zdrowy rozsądek składa się zdroworozsądkowe myślenie. To pojęcie odnosi się do umiejętności podejmowania rozsądnych, pragmatycznych decyzji i dokonywania trafnych ocen w codziennych sytuacjach. Jest to sposób myślenia oparty na intuicji, doświadczeniu życiowym oraz prostych, logicznych zasadach, które pozwalają jednostce ocenić sytuację i podjąć odpowiednie działania bez konieczności stosowania skomplikowanej analizy czy naukowej wiedzy.

          Zdrowy rozsądek może być również kształtowany przez wiarę, którą się rozumie, bo wiara przyjęta bez krytycznej analizy może prowadzić do intelektualnych blokad, utrudniając zdolność do otwartego myślenia i słuchania innych perspektyw. Taki stan rzeczy może prowadzić do stagnacji intelektualnej. Wiara w Stwórcę może wpływać na zdolność zauważenia Jego obecności i panowania nad światem.

          Brak otwartości na nowe idee wśród niektórych ludzi, zwłaszcza tych, którzy są mocno zakorzenieni w tradycyjnych przekonaniach religijnych może prowadzić do ograniczenia intelektualnego i utrudniać rozwój osobisty. Człowiek posługujący się zdrowym rozsądkiem jest nie tylko właściwym konsumentem tego co jest dane, ale kreuje przyszłość, ma wpływ na rozwój świata.

           Z obserwacji ludzie można odnieść wrażenie, że przyjęte, zakotwiczone kanony wiary mogą w znacznym stopniu obniżyć ocenę intelektualną człowieka.

Wiara przyjęta bez własnej oceny krytycznej powoduje, że mózg zostaje  zablokowany do intelektualnych rozstrzygnięć. Liczy się tylko to, co zostało wpojone w głębokiej osobowości, jaźni i sumieniu. Osoby takie nie są zdolne nawet do słuchania innych tez, propozycji. Aparat analityczny umysłu od razu to blokuje. Włącza się dzwonek alarmowy, który nie dopuszcza przyjęcie informacji. Przekonałem się o tym sam, prowadząc liczne spotkania i wykłady. Na uniwersytecie III wieku jedna starsza osoba mruczała pod nosem: “po co zmieniać to, co zostało już przyjęte i autoryzowane prze Kościół“. Na innym spotkaniu, jedna osoba,  na samym początku, wyszła słysząc zapowiedź, że będę proponował rozumne podejście do wiary. Każda wypowiadana teza, wiedza faktograficzna nie przebiła blokady.

           Z mojego doświadczenia pedagogicznego, zdrowy rozsądek jest towarem deficytowym. Połowa interlokutorów to fundamentaliści, niedouczeni, nie mających woli do rozszerzania zakresu swojej wiedzy. Im jest dobrze w tym, czym tkwią i przeżywają codzienność. Interesuje ich proza życia, spożycie, uciechy, nie zakłócający stan. Prawda nie jest im do niczego potrzebna.

           Z tego marazmu intelektualnego wyłaniają się wyborcy, którzy w ogóle nie kumają o co chodzi, działają bezmyślnie i kierują się psychologią stada.

Sens cierpienia wg oglądu ludzkiego

          Kto z fałszywego rozumienia cierpienia decyduje się np. na biczowanie ten zadaje sobie nieuzasadnione cierpienie. Z takiej ofiary nic nie wynika. Samo cierpienie bez żadnej głębszej motywacji jest złem. Można katować zarówno swoją psychikę albo swoje ciało. Nikomu to nie przyniesie ulgi.

          Kto bierze na siebie cudze cierpienia, aby ulżyć cierpiącym, ten dokonuje akty błogosławione. Kto bierze w obronie słabszych narażając się na przykrości, utratę zdrowia, szykany, ten staje się bohaterem.  Wszystkie cierpienia wynikające z  dobrych intencji stają się dobrem. W cierpieniu wynikający z dobrych intencji uczestniczy Bóg i to On przetwarza cierpienie w dobro. Wygenerowane dobro może inspirować do pomnażanie kolejnych dóbr. W łańcuszku tym, dobro zaczyna królować nad złem. Świat staje się lepszy. 

          Przykładem ludzkiego cierpienia jest ofiara z samego siebie (Maksymilian Kolbe), aby uratować inne życie. Jezus Chrystus oddał swoje życie na odkupienie ludzkości. Wiele matek nie zgadza się na aborcję. Ratując swoje nienarodzone dziecko umiera na skutek powikłań. W czasie II wojnie światowej Polacy ukrywając w swoich domach Żydów tracili własne życie.  Dzieląc się swoją strawą z głodnymi uszczupla się własne potrzeby. Ratując tonących, można stracić własne życie. Interweniując w czasie bójki, można zostać okaleczony, a nawet stracić życie. Wiele osób (w tym wielu błogosławionych i świętych)  przyjęło cierpienia  od innych.       

           W zaistniałym cierpieniu należy odnaleźć sens. Jeżeli go nie znajduje się, to trzeba go jak najszybciej wygasić, zminimalizować, uleczyć, albo całkowicie zlikwidować.

           Wielkim cierpieniem może być bezradność i bezsilność. Czasem problemy przerastają możliwości człowieka. Jedyna rada to zdarzenia losowe przyjmować jak wyzwania losu. Jak kapitan stacji kosmicznej, który musi się uporać z usterką aby uratować kosmiczną misję. Takie podejście może niekiedy rozwiązać problemy i zażegnać cierpienie. Może stać się powodem do samozadowolenia.

           Cierpienie samo w sobie niesie tajemnicę, którą nie do końca może zrozumieć człowiek. Zapisane są w nim działania sięgające zdarzeń nadprzyrodzonych. Np. cierpienie Jezusa Chrystusa na krzyżu miało działanie Odkupieńcze. Obejmuje okres od pojawienia się ludzi, aż do eschatologicznego końca.  Jezus okupił wszystkich ludzi, tych co już pomarli i tych, którzy się jeszcze nie narodzili. Skala tego jest nie do ogarnięcia.

            Istotę cierpienia próbuję zrozumieć wykorzystując pojęcie funkcjonałów (nie-byty), jako twory działania dynamicznego (które mają moc działania poprzez swoje przymioty), które współistnieją i działają w stworzonej rzeczywistości.           

Sens cierpienia wg wiedzy

          Cierpienie jest uniwersalnym doświadczeniem, które dotyka każdego człowieka w różnym czasie i w różny sposób. Filozofowie od wieków zastanawiają się nad naturą i sensem cierpienia. Niektórzy z nich widzą w cierpieniu konieczny element ludzkiego doświadczenia, który pomaga w pełni zrozumieć wartość życia.

          Filozofowie egzystencjalni, tacy jak Jean-Paul Sartre czy Friedrich Nietzsche, postrzegają cierpienie jako nieodłączną część ludzkiej egzystencji. Dla Nietzschego cierpienie jest niezbędne do rozwoju i osiągnięcia wyższych celów (Übermensch).

          Stoicy, jak Epiktet czy Marek Aureliusz, uczą, że cierpienie jest częścią życia, które należy zaakceptować i zrozumieć. Stoicyzm promuje ideę, że cierpienie można zminimalizować poprzez zmianę swojego podejścia i postrzegania.

          W chrześcijaństwie cierpienie jest często postrzegane jako próba wiary lub jako sposób na zbliżenie się do Boga. Historia cierpienia Jezusa Chrystusa na krzyżu jest centralnym elementem chrześcijaństwa, symbolizującym ofiarę i odkupienie.

          W buddyzmie cierpienie (dukkha) jest jednym z Czterech Szlachetnych Prawd i podstawowym aspektem ludzkiego życia. Celem praktyki buddyjskiej jest zrozumienie przyczyn cierpienia i dążenie do jego zakończenia poprzez Ośmioraką Ścieżkę.

          W hinduizmie cierpienie jest często postrzegane jako wynik karmy – działania z przeszłych żyć, które wpływają na obecne życie. Praktyki duchowe mają na celu uwolnienie od cyklu narodzin i śmierci (samsara) i osiągnięcie moksz (wyzwolenia).

          Wielu ludzi szuka sensu cierpienia w kontekście religijnym. Większość religii ma swoje własne wyjaśnienia i interpretacje cierpienia.

          Niewątpliwie cierpienie jest czymś złym, ale można je przekształcić w coś pozytywnego. Jak uczy doświadczenie przez cierpienie nabywa się odporność

psychofizyczną. Wytwarza umiejętność minimalizowanie jego skutków i radzenia sobie z bólem, wręcz z eliminacją przyczyn cierpienia, unikania trudnych doświadczeń, ogólnie wzmacnia człowieka, jest bodźcem jego rozwoju.  Promuje działania altruistyczne i empatyczne mające na celu pomoc i wsparcie dla osób cierpiących.

          Sens cierpienia jest złożonym i wieloaspektowym zagadnieniem, które można analizować z różnych perspektyw. Każda z tych perspektyw wnosi coś unikalnego do naszego zrozumienia tego trudnego doświadczenia, pomagając nam lepiej radzić sobie z cierpieniem własnym i innych oraz odnaleźć w nim głębszy sens.

Zgorszenie w Paryżu

          Wczoraj pisałem o komentarzu Przemysława Babiarza na temat pieśni utworu “Imagine” Johna Lennona podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Większą nieprzyzwoitość dostrzegam w odegraniu przez grupę drag queen wizji artystycznej na podobieństwo obrazu  “Ostatniej Wieczerzy” autorstwa Leonarda da Vinci.

          Sztuka od zawsze pełniła rolę medium, które prowokuje do refleksji, podważa normy społeczne i religijne oraz zmusza odbiorcę do konfrontacji z trudnymi tematami.

          Religia jest aktem kulturowym i może być wyrażana przez sztukę. Sztuka ma prawo prowokować, ale też musi liczyć się z tym, że może przekroczyć granice tolerancji i zrozumienia niektórych grup. Tu przekroczono granicę wolności artystycznej w wyrażaniu swoich artystycznych wizji.

          Sztuka od wieków była przestrzenią wyrażania zarówno sacrum, jak i profanum, często prowokując do refleksji nad granicami moralnymi i kulturowymi. Wielu chrześcijan może czuć się zniesmaczonych. Przedstawienie na podobieństwo “Ostatniej Wieczerzy” przez grupę drag queen może być odebrane jako oburzające i gorszące w kontekście religijnym. Wiele osób, szczególnie wierzących, postrzega religię jako fundamentalny aspekt swojej tożsamości i życia. Każda ich profanacja stwarza im wewnętrzny ból i budzi sprzeciw.

          Z tego właśnie powodów wiele państw wprowadza regulacje mające na celu ochronę uczuć religijnych, co pokazuje, jak ważne jest poszanowanie dla wrażliwości religijnej w pluralistycznym społeczeństwie.

          Grupa drag queen przeprosiła publicznie wszystkich zniesmaczonych, ale uczyniła to prowokacyjnie i nieszczerze (kpiąc),  obrażając tym jeszcze bardziej chrześcijan, co stawia ich w nie najlepszym świetle.

           Jak donosi prasa jedna z bohaterek artystycznej wizji Barbara Butch (parodiowała Jezusa), ogłosiła że po występie zaczęła otrzymywać groźby śmierci oraz inne nieprzyjemne wiadomości, przez co złożyła skargę na cybernękanie. “Grożono jej śmiercią, torturami i gwałtami” — czytamy w oświadczeniu prawnika kobiety. Ogłoszono, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie.

Konflikt zbyt błahy

          Podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku, Przemysław Babiarz, znany polski komentator sportowy, wywołał kontrowersje swoim komentarzem dotyczącym utworu “Imagine” Johna Lennona. W trakcie transmisji na antenie TVP, Babiarz stwierdził, że przesłanie tej piosenki jest zbliżone do wizji komunizmu, co jego zdaniem jest nieodpowiednie na takim wydarzeniu. Według Babiarza, utwór przedstawia utopijną wizję świata bez religii, narodów i własności, co przypomina idee komunistyczne. Kontrowersyjna wypowiedź Babiarza spotkała się z krytyką, co doprowadziło do jego zawieszenia przez Telewizję Polską. Decyzja ta była wynikiem licznych głosów oburzenia zarówno ze strony widzów, jak i niektórych polityków.

           Poniżej Imagine w tłumaczeniu na język polski:

Wyobraź sobie, że nie istnieje Niebo,
To nie jest trudne, jeśli spróbujesz
Pod nami nie ma piekła
Nad nami tylko niebo
Wyobraź sobie, że wszyscy ludzie
Żyją dzisiejszym dniem

Wyobraź sobie, że nie ma państw
To naprawdę proste.
Nic ma po co zabijać ani umierać,
Nie ma też żadnej religii
Wyobraź sobie ze wszyscy ludzie
Żyją w pokoju

Możesz mnie nazwać marzycielem
Ale nie jestem jedyna
Mam nadzieje, że któregoś dnia dołączysz się do nas
A świat będzie żył w jedności

Wyobraź sobie, że nie ma własności,
Ciekawe, czy potrafisz.
Nie ma chciwości ani głodu
A wszyscy są sobie braćmi
Wyobraź sobie, że wszyscy ludzie
Dzielą ze sobą świat

Możesz mnie nazwać marzycielem
Ale nie jestem jedyna
Mam nadzieje że któregoś dnia dołączysz się do nas
A świat będzie żył w jedności

          W tym utworze redaktor dopatrzył się wizji komunizmu. Ja inaczej odczytuję tę utwór, ale każdy ma prawo do osądzania publicznych utworów. Raczej dopatruję się w utworze myśli Jean’a Paul’a Sartre’a (egzystencjalisty), który pozostał szanowany i podziwianym filozofem. Zresztą,  pod koniec życia odszedł od egzystencjalizmu. Utwór należy traktować jako dorobek kulturowy, propozycję do filozoficznych dysput. Mnie interpretacja Babiarza raczej śmieszy i mam  prawo tak uważać. Ale redaktor, choć ma prawo mieć własne poglądy musi stosować się do obowiązujących standardów. Można było się spodziewać, że tak radykalna opinia światopoglądowa wywoła niepotrzebny dysonans. Z drugiej strony redakcja TVP postąpiła zbyt radykalnie zawieszając w pracy redaktora.  W rezultacie konflikt zbyt mały, aby angażowało się w tym tak wiele osób i instytucji.

Podwójna natura człowieka

          Według tradycji chrześcijańskiej teologii tylko Jezus Chrystus jest hipostazą  w specyficzny sensie, w jakim jest rozumiany w kontekście hipostatycznej unii. Opisuje ona dwie natury Jezusa Chrystusa: boską i ludzką doskonale ze sobą zjednoczone. Natura boska jest naturą duchową.

          Świat pojawił się z tchnienia Bożego. Duch Boży ogarnął wszystko. Bóg jest w stworzeniach. Budulcem Świata jest Boża jaźń utożsamiana z istotą Boga, jego naturą (duchową). O tę jaźń, jedność upomina się Jezus w modlitwie: “aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno” (J 17,21). Czy jest to stwierdzenie dotyczące tylko Jezusa, a prośbą, która dotyczyłaby apostołów i wszystkich ludzi?

          Czy może słowa Jezusa dotyczą jedynie zjednoczenia się ludzi do przyjęcia jednej i tej samej wiary? Hipostaza odnosi się do Jezusa Chrystusa, ale czy każdy człowiek nie jest hipostazą natur ludzkiej i duchowej? Stanowisko chrześcijańskiej tradycji jest nie do końca jasne: “Ludzie są hipostazami tylko w sensie bycia indywidualnymi jednostkami o ludzkiej naturze“. Pismo Święte zaświadcza: “Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz” (Rdz 1,27). Dotyczy to każdego człowieka, w tym Jezusa Chrystusa, który również został zrodzony.

          Usadowienie Jezusa w populacji ludzkiej jest nadzieją dla każdego, że każdy może osiągnąć zjednoczenie z naturą boską. Zaświadczają o tym również przekazy różnych mistyków o zaślubinach duszy ludzkiej z Bogiem.

           Odróżnianie Jezusa od innych ludzi względem nadzwyczajnych prerogatyw jest tworzenie podziału, który zaburza piękną idee chrześcijańską. Sprowadza dysonans wobec idei: «Ut unum sint» (bycia jednym).

          Czy powszechne Zbawienia nie opiera się na idei, że wszyscy w eschatologicznym czasie dostąpią podobnego zjednoczenia z Bogiem. Czy nie spełni się prośba Jezusa: «Ut unum sint»?

Hipostaza Jezusa Chrystusa

          Z doniesień historycznych Jezus był Człowiekiem urodzony w Betlejem ok. 8–4 roku p.n.e.  Był synem Maryi i Józefa, z zawodu cieślą, co podkreśla Jego ludzką naturę. Rozpoczął swoją misję około 30 roku n.e., głosząc Ewangelię, czyniąc cuda i nauczając o Królestwie Bożym. Jego nauczanie przyciągnęło wielu zwolenników, ale również spotkało się z oporem ze strony władz religijnych i politycznych.

          Po śmierci na krzyżu, został Wywyższony do chwały Aktu działającego – Boga Ojca.  Odniósł zwycięstwo nad śmiercią i grzechem. Jego akt został przyjęty przez Boga Ojca i stał się skuteczny. Sam Bóg jako Absolut nie podlega cierpieniu.

          Jezus Zmartwychwstał trzeciego dnia, a Jego Wniebowstąpienie podkreśla Jego boską chwałę i naturę duchową.

          Depozyt wiary chrześcijańskiej przekazuje, że Jezus Chrystus zachowuje w pełni swoje Człowieczeństwo, a jednocześnie jest pełnym Wcieleniem Boga. Ta podwójna natura w chrześcijańskiej teologii  nazywana jest hipostazą.

          Jako Akt działający istniał od zawsze (preegzystencja) i stał się Człowiekiem, aby dokonać aktu Odkupienia.

          Jezus jako Człowiek zachowuje swoją ludzką autonomię.Mając świadomość doskonałej woli Ojca, nie rezygnując ze swojej woli człowieczej wybrał wolę Ojca.

          Hipostaza nie wskazuje, że jest dwóch Bogów (politeizm), ale jest jeden Bóg (monoteizm) – Ojciec, a Syn jest Jego Wcieleniem z przymiotami Aktu działającego. Te dwie natury są ze sobą zjednoczone. W znaku krzyża: W imię Ojca i Syna, dwie natury łączą się spójnikiem < i > (koniunkcja, wskazuje że Jest Tym i Tym – Bogiem i Człowiekiem).

          Natura ludzka Jezusa pozwoliła Mu żyć i działać wśród ludzi. W czasie swej działalności na Ziemi miał zdolność odczytywania bożych koncepcji. Poza tym zdarzały Mu się zachowania wynikające z całej niedoskonałości ludzkiej egzystencji (np. był chwilami szorstki).

          Poprzez swoje Zmartwychwstanie, Jezus daje możliwość zbawienia każdemu człowiekowi, który wierzy w Niego. Wiara jest kluczem do zrozumienia i przyjęcia Jego podwójnej natury.

          Natura boska pozwala mu istnieć w przestrzeni wiary. Po Zmartwychwstaniu Jezus nie był widoczny dla wszystkich. Do Jego zobaczenia potrzebna była wiara, co jest kluczem rozpoznawalności Jezusa.

          Rolą Jezusa jako Człowieka był akt Odkupieńczy przez cierpienie (śmierć na krzyżu) autoryzowane przez Boga, bo sam Akt działający nie mógł być poddany cierpieniu.

         Bóg Ojciec nie podlega emocjom (bo jest Absolutem nie podlegającym zmianom), ale korzystając z hipostazy Syna może poznawać i odczuwać ludzkie emocje (cierpienia, radości,..). Poprzez hipostazę może doświadczać i rozumieć ludzkie emocje, co czyni relację Boga z ludźmi bardziej osobistą i bliską.

          Na tej koncepcji zbudowany jest ideał chrześcijaństwa. Karkołomny, ale do przyjęcia i wiary.

          Jezus Chrystus jest fundamentem chrześcijaństwa, łączącym w sobie zarówno boskość, jak i człowieczeństwo. Jego życie, nauczanie, śmierć i zmartwychwstanie stanowią rdzeń wiary chrześcijańskiej, oferując wierzącym nadzieję na zbawienie i wieczne życie w chwale Boga.

          Z racji, że Jezus jest Człowiekiem Jego przymioty są własnością ludzkiej natury – każdego człowieka. Każdy człowiek może więc doświadczyć chwały Syna Bożego. Do tego potrzebna jest tylko czysta, nieskazitelna dusza (potrzebna do zaślubin z Bogiem), jaką miał pokorny Syn Boży.

            Dwa fenomeny: Objawienie się Boga Ojca w ludzkiej naturze i możliwość wywyższenia człowieka do chwały Ojca. Czy może być coś bardziej pięknego?

Niełatwe, ale sensowne

          Kontynuując temat  “Determinacja Boga” z dnia 10-06-2024.  Fizyka kwantowa jest niezrozumiała dla większości ludzi, bo nie opisuje rzeczywistości w sposób zrozumiały dla człowieka.  Nawet jej twórcy, jak Planck, Schrödinger  de Broglie  niedowierzali jej, co wzbudzało niemałe zgorszenie w świecie nauki.

          Tomasz z Akwinu (1224/1225–1274), włoski filozof scholastyczny, teolog, doktor Kościoła uważny za najwybitniejszego myśliciela chrześcijańskiego  wielokrotnie przerabiał swoją “Summa theologiae” – główne dzieło filozoficzno-teologiczne, bo za każdym razem nie był z niego zadowolony. Na łożu śmierci przyrównał je do siana. Uważał, że niedostatecznie zrozumiale przedstawił swoje przemyślenia.

           Fizyka kwantowa jak i doktryna chrześcijańska są bardzo trudne do przekonania o ich słuszności. Prawda ukrywa się przed jednoznacznym objawieniem. Taki ogląd rozczarowywuje, ale niesie też sugestie złożoności Świata.

           Jedynie rozsądne tłumaczenie znajduję w tezie, że wszystkie prawdopodobne zdarzenia, prawdy teologiczne są kontrolowane przez Stwórcę. Podobieństwo natury dynamicznej Boga i Jego stworzenia (Świat) wskazuje, że wszystko jest jedną jaźnią, jednością (podejście pandemiczne). Za tym wyłania się sugestia, że wszystko jest pod Jego jurysdykcją (determinizm). Każdy pojedynczy atom otrzymuje Jego osobistą zgodę na rozpad promieniotwórczy. To karkołomne tłumaczenie, ale do przyjęcia.

          Bóg stworzył Wszechświat dla siebie samego. Powołał do istnienia istoty rozumne, aby Jego Objawienie było zrozumiane, widoczne, powszechne. Obarczył ludzi obowiązkiem współpracy z Nim w zamian, obiecując wieczność istnienia świadomości.

           Takie tłumaczenie jest niełatwe, ale sensowne. Posługuję się rozumowaniem z dostępnej rzeczywistości. Może w świecie nadprzyrodzonym, mając inne przymioty  i rozeznanie będzie możliwość lepiej zrozumieć boskie koncepcje i myśl przewodnią.

Czy Jezus jest Bogiem wg sztucznej inteligencji AI?

          Pytanie o to, czy Jezus jest Bogiem, jest centralnym punktem wielu debat teologicznych i religijnych. Odpowiedź na to pytanie zależy od wyznania i tradycji religijnej, do której się odnosi.

Chrześcijaństwo

Tradycja katolicka, prawosławna i większość protestanckich

1. Doktryna Trójcy Świętej: Większość głównych nurtów chrześcijaństwa (katolicyzm, prawosławie, protestantyzm) wierzy w Trójcę Świętą, która mówi, że Bóg jest jednym bytem w trzech osobach: Ojca, Syna (Jezusa Chrystusa) i Ducha Świętego. W tej doktrynie Jezus jest uznawany za Boga. 

2. Biblia: Chrześcijanie, którzy wierzą w boskość Jezusa, często cytują wersety biblijne takie jak:

“Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.” (J 1,1).

“Ja i Ojciec jedno jesteśmy.” (J 10,30).

“On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi.” (Flp 2,6–7).

Świadkowie Jehowy

          Świadkowie Jehowy wierzą, że Jezus jest Synem Bożym, ale nie jest Bogiem Wszechmogącym. Uważają, że Jezus jest stworzoną istotą, pierwszym stworzeniem Boga, ale nie równy Bogu.

Mormonizm

          Mormoni wierzą, że Jezus jest Synem Bożym i członkiem Trójcy, ale mają inną interpretację Trójcy niż tradycyjne chrześcijaństwo. Wierzą, że Bóg Ojciec, Jezus Chrystus i Duch Święty są trzema odrębnymi istotami, jednoczącymi się w celu.

Islam

          W islamie Jezus (Isa) jest uznawany za wielkiego proroka i Mesjasza, ale nie za Boga ani Syna Bożego. Koran stanowczo odrzuca ideę Trójcy i boskości Jezusa, podkreślając jedność Boga (Tawhid).

Judaizm

          Judaizm nie uznaje Jezusa za Boga ani za Mesjasza. W tradycyjnym judaizmie Jezus jest postrzegany jako nauczyciel lub prorok, ale nie jako Boska istota.

          Wiele osób spoza wymienionych religii może mieć różne poglądy na temat Jezusa, zależne od osobistych wierzeń i przekonań.

          Odpowiedź na pytanie, czy Jezus jest Bogiem, zależy od perspektywy religijnej i teologicznej. Dla większości chrześcijan odpowiedź brzmi “tak”, natomiast inne religie i tradycje mogą mieć odmienny pogląd na tę kwestię.

Czy Bóg istnieje wg sztucznej inteligencji AI?

          Pytanie o istnienie Boga jest jednym z najstarszych i najbardziej fundamentalnych pytań, jakie stawia ludzkość. Odpowiedź na nie zależy od perspektywy, jaką przyjmujesz – filozoficznej, teologicznej, naukowej czy osobistej.

1. Argument kosmologiczny: Wszystko, co istnieje, ma swoją przyczynę. Wszechświat istnieje, więc musi mieć swoją przyczynę, którą niektórzy nazywają Bogiem.

2. Argument ontologiczny: Pojęcie Boga jako najdoskonalszej istoty implikuje jego istnienie. Istnienie jest cechą doskonałości, więc najdoskonalsza istota musi istnieć.

3. Argument moralny: Istnienie obiektywnych wartości moralnych sugeruje istnienie Boga jako źródła tych wartości.

4. Argument teleologiczny: Złożoność i celowość wszechświata sugerują istnienie inteligentnego projektanta.

          Nauka zazwyczaj zajmuje się badaniem zjawisk przyrodniczych i nie odnosi się bezpośrednio do istnienia Boga. Jednak istnieją naukowcy, którzy widzą w naukowych odkryciach wskazówki na istnienie wyższego porządku lub inteligencji.

          Dla wielu osób kwestia istnienia Boga opiera się na osobistych doświadczeniach duchowych i religijnych. Doświadczenia te mogą być bardzo przekonujące dla jednostki, ale trudne do zweryfikowania z zewnętrznej perspektywy.

Argumenty Ateistyczne

1. Problem zła: Istnienie zła i cierpienia w świecie jest trudne do pogodzenia z koncepcją wszechmocnego i wszechdobrego Boga.

2. Brak dowodów: Wielu ateistów argumentuje, że nie ma wystarczających dowodów na istnienie Boga, więc nie ma potrzeby przyjmowania takiej hipotezy.

3. Naturalizm: Współczesna nauka dostarcza wyjaśnień wielu zjawisk bez odwoływania się do istnienia Boga.

          Pytanie o istnienie Boga pozostaje otwarte i każda osoba musi odpowiedzieć na nie we własnym zakresie, biorąc pod uwagę swoje przekonania, doświadczenia i rozważania. To pytanie jest głęboko osobiste i często związane z poszukiwaniem sensu życia, wartości moralnych i zrozumienia wszechświata.